Nie lubię podróżować pociągiem. To jest dla mnie jak czarna magia. Na szczęście z Gorzowa Wlkp. do Wrocławia jest pociąg bez przesiadek.
- Jeden plus - pomyślałam.
Byłam już na dworcu. Pożegnałam się z Zuzą i weszłam do pociągu. Znalazłam wolny przedział. Usiadłam . Wyciągnęłam z torebki słuchawki. Podłączyłam je do telefonu i puściłam moją ulubioną piosenkę. ,, Ogień" Mesajah. Nie jestem jakąś wielką fanką reggae, ale lubię tą muzykę. Jest taka życiowa. Nagle ktoś szturchnął mnie w ramię. Zdjęłam słuchawki. Przede mną stał jakiś facet. Dość wysoki, czekoladowe oczy, dredy no nie powiem nawet przystojny.
- Mogę się dosiąść?- zapytał.
- Tak proszę.- powiedziałam.
- Dokąd jedziesz? Jeśli można wiedzieć- zapytał.
- Do Wrocławia- powiedziałam.- A ty ?
- Też.
- Natalia jestem - podałam mu dłoń.
- Kamil. - odwzajemnił uścisk.
- A co ty tu robisz? Że w sensie w Gorzowie- zapytałam.
- Byłem na koncercie.
- Tego Bednarskiego?
- Bednarka- poprawił mnie- Tak na tym koncercie- uśmiechnął się tajemniczo- Fajny ziomek z niego.
- Nie wiem. Nie znam typa. Nie kręci mnie słuchanie reggae wykonawców w moim wieku. Ich utwory wydają się takie nie dojrzałe- powiedziałam.
- Hmm. TY tak uważasz. Chcesz posłuchać jego piosenek?- zapytał.zauważyłam , że coś go gryzie.
- Czemu nie - podał mi telefon. Podłączyłam do niego słuchawki i usłyszałam pierwsze dźwięki. Gdy piosenka się skończyła powiedziałam:
- No całkiem niezłe. Nie powiem , że nie. Nawet te słowa mają sens. Te chwile są z nami- zaczęłam nucić. Kamil się zaśmiał. - Zaśpiewaj ze mną- zachęciłam go.
- Nie... Nie umiem . Jakbym zaczął to szyby by popękały. - powiedział i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Na pewno nie jest tak źle- powiedziałam.
- Oj nie znasz moich możliwości- powiedział. Nie naciskałam więcej, żeby śpiewał, choć to było trochę dziwne. Ale za to miło się nam rozmawiało.
- A co cię sprowadza do Wrocławia?- zapytał.
- No bo jutro mam urodziny i rodzice robią mi imprezkę . Wiesz takie tam 22 lata za mną. Może wpadniesz?
- Z chęcią. A gdzie?
- W klubie "Jamajka"
- Fajnie się zapowiada. Masz tu mój numer telefonu- podał mi karteczkę- puść mi strzałkę, to będę miał też twój- uśmiechnął się. Miał ładny uśmiech. Taki szczery.
- Okej. To ta imprezka to jutro 18.00.
- Spoko. A wiesz, że zaraz dojedziemy do Wrocławia- powiedział z uśmiechem.
-Co ?! Jakim sposobem minęły już 4 godziny jazdy?
- No nie wiem . Wiesz przebywanie ze mną w jednym pomieszczeniu czasem bywa hipnotyzujące. - powiedział i oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Masz całkowitą rację- powiedziałam cały czas się śmiejąc.
Dojechaliśmy do Wrocławia. Okazało się, że zmierzamy do mniej więcej tego samego miejsca. Ja jechałam na Klonową, a on na Makową. One są niedaleko siebie.
- A co ciebie tu sprowadza?- zapytałam.
- Przyjechałem do swojego mieszkania. Wiesz mieszkam tu z siostrą, a jej często nie ma w domu. Wiec to ja muszę w nim trochę posiedzieć- uśmiechnął się.
Byliśmy już na ulicy klonowej.
- To już tu. Ja muszę iść. Miło było cię poznać- przytuliłam go po przyjacielsku.
- Mnie też było bardzo miło- powiedział odwzajemniając uścisk.
- Ale spotkamy się jutro na twoich urodzinach- powiedział.
- No tak . Fajnie , że przyjdziesz. A teraz idę. Paaa
- Pa. - powiedział Kamil. Nie ucieszył się z tego, że musimy się rozstać. Znałam go kilka godzin, a czułam, jakby to było kilka miesięcy, a może nawet lat.
Weszłam do mojego rodzinnego domu. Odkąd tu była, czyli jakieś 3 miesiące temu, nic się tu nie zmieniło.
- Natalia!- do moich uszu dobiegły krzyki mojego młodszego brata Piotrka.
-Piotruś!- krzyknęłam i wzięłam go na ręce i mocno przytuliłam.
- Jeden plus - pomyślałam.
Byłam już na dworcu. Pożegnałam się z Zuzą i weszłam do pociągu. Znalazłam wolny przedział. Usiadłam . Wyciągnęłam z torebki słuchawki. Podłączyłam je do telefonu i puściłam moją ulubioną piosenkę. ,, Ogień" Mesajah. Nie jestem jakąś wielką fanką reggae, ale lubię tą muzykę. Jest taka życiowa. Nagle ktoś szturchnął mnie w ramię. Zdjęłam słuchawki. Przede mną stał jakiś facet. Dość wysoki, czekoladowe oczy, dredy no nie powiem nawet przystojny.
- Mogę się dosiąść?- zapytał.
- Tak proszę.- powiedziałam.
- Dokąd jedziesz? Jeśli można wiedzieć- zapytał.
- Do Wrocławia- powiedziałam.- A ty ?
- Też.
- Natalia jestem - podałam mu dłoń.
- Kamil. - odwzajemnił uścisk.
- A co ty tu robisz? Że w sensie w Gorzowie- zapytałam.
- Byłem na koncercie.
- Tego Bednarskiego?
- Bednarka- poprawił mnie- Tak na tym koncercie- uśmiechnął się tajemniczo- Fajny ziomek z niego.
- Nie wiem. Nie znam typa. Nie kręci mnie słuchanie reggae wykonawców w moim wieku. Ich utwory wydają się takie nie dojrzałe- powiedziałam.
- Hmm. TY tak uważasz. Chcesz posłuchać jego piosenek?- zapytał.zauważyłam , że coś go gryzie.
- Czemu nie - podał mi telefon. Podłączyłam do niego słuchawki i usłyszałam pierwsze dźwięki. Gdy piosenka się skończyła powiedziałam:
- No całkiem niezłe. Nie powiem , że nie. Nawet te słowa mają sens. Te chwile są z nami- zaczęłam nucić. Kamil się zaśmiał. - Zaśpiewaj ze mną- zachęciłam go.
- Nie... Nie umiem . Jakbym zaczął to szyby by popękały. - powiedział i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Na pewno nie jest tak źle- powiedziałam.
- Oj nie znasz moich możliwości- powiedział. Nie naciskałam więcej, żeby śpiewał, choć to było trochę dziwne. Ale za to miło się nam rozmawiało.
- A co cię sprowadza do Wrocławia?- zapytał.
- No bo jutro mam urodziny i rodzice robią mi imprezkę . Wiesz takie tam 22 lata za mną. Może wpadniesz?
- Z chęcią. A gdzie?
- W klubie "Jamajka"
- Fajnie się zapowiada. Masz tu mój numer telefonu- podał mi karteczkę- puść mi strzałkę, to będę miał też twój- uśmiechnął się. Miał ładny uśmiech. Taki szczery.
- Okej. To ta imprezka to jutro 18.00.
- Spoko. A wiesz, że zaraz dojedziemy do Wrocławia- powiedział z uśmiechem.
-Co ?! Jakim sposobem minęły już 4 godziny jazdy?
- No nie wiem . Wiesz przebywanie ze mną w jednym pomieszczeniu czasem bywa hipnotyzujące. - powiedział i oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Masz całkowitą rację- powiedziałam cały czas się śmiejąc.
Dojechaliśmy do Wrocławia. Okazało się, że zmierzamy do mniej więcej tego samego miejsca. Ja jechałam na Klonową, a on na Makową. One są niedaleko siebie.
- A co ciebie tu sprowadza?- zapytałam.
- Przyjechałem do swojego mieszkania. Wiesz mieszkam tu z siostrą, a jej często nie ma w domu. Wiec to ja muszę w nim trochę posiedzieć- uśmiechnął się.
Byliśmy już na ulicy klonowej.
- To już tu. Ja muszę iść. Miło było cię poznać- przytuliłam go po przyjacielsku.
- Mnie też było bardzo miło- powiedział odwzajemniając uścisk.
- Ale spotkamy się jutro na twoich urodzinach- powiedział.
- No tak . Fajnie , że przyjdziesz. A teraz idę. Paaa
- Pa. - powiedział Kamil. Nie ucieszył się z tego, że musimy się rozstać. Znałam go kilka godzin, a czułam, jakby to było kilka miesięcy, a może nawet lat.
Weszłam do mojego rodzinnego domu. Odkąd tu była, czyli jakieś 3 miesiące temu, nic się tu nie zmieniło.
- Natalia!- do moich uszu dobiegły krzyki mojego młodszego brata Piotrka.
-Piotruś!- krzyknęłam i wzięłam go na ręce i mocno przytuliłam.
Byłeś=Komentuj