środa, 31 lipca 2013

Rozdział 2

Nie lubię podróżować pociągiem. To jest dla mnie jak czarna magia. Na szczęście z Gorzowa Wlkp. do Wrocławia jest pociąg bez przesiadek.
- Jeden plus - pomyślałam.
Byłam już na dworcu. Pożegnałam się z Zuzą i weszłam do pociągu. Znalazłam wolny przedział. Usiadłam . Wyciągnęłam z torebki słuchawki. Podłączyłam je do telefonu i puściłam moją ulubioną piosenkę. ,, Ogień" Mesajah. Nie jestem jakąś wielką fanką reggae, ale lubię tą muzykę. Jest taka życiowa. Nagle ktoś szturchnął mnie w ramię. Zdjęłam słuchawki. Przede mną stał jakiś facet. Dość wysoki, czekoladowe oczy, dredy no nie powiem nawet przystojny.
- Mogę się dosiąść?- zapytał.
- Tak proszę.- powiedziałam.
- Dokąd jedziesz? Jeśli można wiedzieć- zapytał.
- Do Wrocławia- powiedziałam.- A ty ?
- Też.
- Natalia jestem - podałam mu dłoń.
- Kamil. - odwzajemnił uścisk.
- A co ty tu robisz? Że w sensie w Gorzowie- zapytałam.
- Byłem na koncercie.
- Tego Bednarskiego?
- Bednarka- poprawił mnie- Tak na tym koncercie- uśmiechnął się tajemniczo- Fajny ziomek z niego.
- Nie wiem. Nie znam typa. Nie kręci mnie słuchanie reggae wykonawców w moim wieku. Ich utwory wydają się takie nie dojrzałe- powiedziałam.
- Hmm. TY tak uważasz. Chcesz posłuchać jego piosenek?- zapytał.zauważyłam , że coś go gryzie.
- Czemu nie - podał mi telefon. Podłączyłam do niego słuchawki i usłyszałam pierwsze dźwięki. Gdy piosenka się skończyła powiedziałam:
- No całkiem niezłe. Nie powiem , że nie. Nawet te słowa mają sens. Te chwile są z nami- zaczęłam nucić. Kamil się zaśmiał. - Zaśpiewaj ze mną- zachęciłam go.
- Nie... Nie umiem . Jakbym zaczął to szyby by popękały. - powiedział i oboje zaczęliśmy się śmiać.
- Na pewno nie jest tak źle- powiedziałam.
- Oj nie znasz moich możliwości- powiedział. Nie naciskałam więcej, żeby śpiewał, choć to było trochę dziwne. Ale za to miło się nam rozmawiało.
- A co cię sprowadza do Wrocławia?- zapytał.
- No  bo jutro mam urodziny i rodzice robią mi imprezkę . Wiesz takie tam 22 lata za mną. Może wpadniesz?
- Z chęcią. A gdzie?
- W klubie "Jamajka"
- Fajnie się zapowiada. Masz tu mój numer telefonu- podał mi karteczkę- puść mi strzałkę, to będę miał też twój- uśmiechnął się. Miał ładny uśmiech. Taki szczery.
- Okej. To ta imprezka to jutro 18.00.
- Spoko. A wiesz, że zaraz dojedziemy do Wrocławia- powiedział z uśmiechem.
-Co ?! Jakim sposobem minęły już 4 godziny jazdy?
- No nie wiem . Wiesz przebywanie ze mną w jednym pomieszczeniu czasem bywa hipnotyzujące. - powiedział i oboje wybuchliśmy śmiechem.
- Masz całkowitą rację- powiedziałam cały czas się śmiejąc.

Dojechaliśmy do Wrocławia. Okazało się, że zmierzamy do mniej więcej tego samego miejsca. Ja jechałam na Klonową, a on na Makową. One są niedaleko siebie.
- A co ciebie tu sprowadza?- zapytałam.
- Przyjechałem do swojego mieszkania. Wiesz mieszkam tu z siostrą, a jej często nie ma w domu. Wiec to ja muszę w nim trochę posiedzieć- uśmiechnął się.
Byliśmy już na ulicy klonowej.
- To już tu. Ja muszę iść. Miło było cię poznać- przytuliłam go po przyjacielsku.
- Mnie też było bardzo miło- powiedział odwzajemniając uścisk.
- Ale spotkamy się jutro na twoich urodzinach- powiedział.
- No tak . Fajnie , że przyjdziesz. A teraz idę. Paaa
- Pa. - powiedział Kamil. Nie ucieszył się z tego, że musimy się rozstać. Znałam go kilka godzin, a czułam, jakby to było kilka miesięcy, a może nawet lat.
Weszłam do mojego rodzinnego domu. Odkąd tu była, czyli jakieś 3 miesiące temu, nic się tu nie zmieniło.
- Natalia!- do moich uszu dobiegły krzyki mojego młodszego brata Piotrka.
-Piotruś!- krzyknęłam i wzięłam go na ręce i mocno przytuliłam.



Byłeś=Komentuj

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 1

- Naśka... Naśka.... Wstawaj... To już dzisiaj- usłyszałam pewien znajomy głos.
- Chwila... Jeszcze minutkę...- powiedziałam i przytuliłam moją kochaną poduszkę, która teraz wiedziała czego mi teraz trzeba.
- Nie ma minutki. Do wyjazdu zostało pół godziny- powiedziała ... No właśnie kto ? Otworzyłam oczy i zobaczyłam Zuzę. Podniosłam się z łóżka.
- Co ty tutaj robisz?- zapytałam i głośno ziewnęłam- Jak ty się tu dostałaś?
- Co ja tutaj robię? Budzę cię, żebyś się nie spóźniła na pociąg. A jak tu się dostałam? Dałaś mi klucz, nie pamiętasz?
Nie wiedziałam co mam robić. Nie chciało mi się wstawać, ale w końcu czego tu się nie robi dla rodziny.
- Szczerze?! To nie pamiętam . Musiałam być wtedy na chaju, bo nigdy za zdrowych zmysłów nie dałabym klucza, by budził mnie o...- spojrzałam na zegarek- 7.00 i kłamał, że do mojego wyjazdu zostało pół godziny, a tak naprawdę to zostało mi ponad godzinę i to grubo ponad. - powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać.
Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę szafy. Otworzyłam ją i mało co zawału nie dostałam. Cała góra ciuchów spadła na mnie. Muszę przywiesić tu plakietkę" grozi zawaleniem" . W stercie porozwalanych ciuchów znalazłam fioletowy top i dżinsowe poszarpane shorty. Do tego czarne vansy i pęk moich kochanych bransoletek. Gdy stałam już ubrana poszłam do łazienki zrobić lekki makijaż. Pomalowałam moje gęste rzęsy i nałożyłam delikatny błyszczyk na usta. Potem wzięłam grzebień i rozczesałam moje długie, czarne , falowane włosy.
- Gotowe- powiedziałam sama do siebie.
Zeszłam na dół do kuchni. Tam czekała już na mnie Zuza ze śniadaniem.
- Ooo. Zrobiłaś śniadanie. Wiesz, że nie musiałaś- powiedziałam i usiadłam do stołu.
- No wiem, wiem .  Ale nie chciało mi się tak bezczynnie siedzieć u ciebie w pokoju i czekać, aż się wyszykujesz. - puściła mi oczko- A z drugiej strony co to za problem usmażyć jajecznicę?
- Niby żaden, ale zawsze to coś- powiedziałam i zabrałam się do jedzenia . Było pyszne. Dawno nie jadłam tak pożywnego śniadanka. Minus mieszkania samej. Nie ma tu nikogo.
- Mhmm. Czy ty nie powinnaś zostać kucharką? Lepiej by ci to wychodziło niż siedzenia za biurkiem w banku- powiedziałam śmiejąc się.
- Ej.! Nie podlizuj się- powiedziała.
- Ja się nie podlizuję, tylko stwierdzam fakty- powiedziałam z wielkim uśmiechem na ustach.
- Taaa.  Jasne- powiedziała. Nie miałam ochoty się z nią sprzeczać. To było nie w moim stylu. Chociaż... Fajnie by tak być czasem innym. Innym niż zazwyczaj.
- Ja na twoim miejscu bym się już zbierała. Zostało ci pół godziny do pociągu, a trzeba jeszcze dojść na dworzec- powiedziała Zuza.
- Masz rację. Straciłam poczucie czasu. To przez tą twoją jajecznicę- zaśmiałam się.
- Nie przesadzaj już. Skończ z tą jajecznicą!- powiedziała lekko zirytowana , ale wyczułam , że chce jej się śmiać.
- Dobra skończę. - powiedziałam.
- No a teraz idź po swoje bagaże i wychodzimy. Będę tak hojna i cię odprowadzę.- powiedziała Zuza.
- Okej. - pobiegłam szybko po moją walizkę i zeszłam na dół. Do stacji PKP miałam jakieś 15 minut, więc postanowiłam , że się przejdę.


___________________________________________________________________________________


Siemka. Jestem Ola. Zaczynam pisać to opowiadanie. Mam wiele pomysłów co do niego. Rozdziały będą pojawiały się, jak tylko będę miała wolną chwilę, by napisać kolejny. Myślę, że wam się spodoba i czekam na komentarze. Jeśli macie jakieś uwagi proszę piszcie, to postaram się to jakoś naprawić . ;)