- Naśka... Naśka.... Wstawaj... To już dzisiaj- usłyszałam pewien znajomy głos.
- Chwila... Jeszcze minutkę...- powiedziałam i przytuliłam moją kochaną poduszkę, która teraz wiedziała czego mi teraz trzeba.
- Nie ma minutki. Do wyjazdu zostało pół godziny- powiedziała ... No właśnie kto ? Otworzyłam oczy i zobaczyłam Zuzę. Podniosłam się z łóżka.
- Co ty tutaj robisz?- zapytałam i głośno ziewnęłam- Jak ty się tu dostałaś?
- Co ja tutaj robię? Budzę cię, żebyś się nie spóźniła na pociąg. A jak tu się dostałam? Dałaś mi klucz, nie pamiętasz?
Nie wiedziałam co mam robić. Nie chciało mi się wstawać, ale w końcu czego tu się nie robi dla rodziny.
- Szczerze?! To nie pamiętam . Musiałam być wtedy na chaju, bo nigdy za zdrowych zmysłów nie dałabym klucza, by budził mnie o...- spojrzałam na zegarek- 7.00 i kłamał, że do mojego wyjazdu zostało pół godziny, a tak naprawdę to zostało mi ponad godzinę i to grubo ponad. - powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać.
Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę szafy. Otworzyłam ją i mało co zawału nie dostałam. Cała góra ciuchów spadła na mnie. Muszę przywiesić tu plakietkę" grozi zawaleniem" . W stercie porozwalanych ciuchów znalazłam fioletowy top i dżinsowe poszarpane shorty. Do tego czarne vansy i pęk moich kochanych bransoletek. Gdy stałam już ubrana poszłam do łazienki zrobić lekki makijaż. Pomalowałam moje gęste rzęsy i nałożyłam delikatny błyszczyk na usta. Potem wzięłam grzebień i rozczesałam moje długie, czarne , falowane włosy.
- Gotowe- powiedziałam sama do siebie.
Zeszłam na dół do kuchni. Tam czekała już na mnie Zuza ze śniadaniem.
- Ooo. Zrobiłaś śniadanie. Wiesz, że nie musiałaś- powiedziałam i usiadłam do stołu.
- No wiem, wiem . Ale nie chciało mi się tak bezczynnie siedzieć u ciebie w pokoju i czekać, aż się wyszykujesz. - puściła mi oczko- A z drugiej strony co to za problem usmażyć jajecznicę?
- Niby żaden, ale zawsze to coś- powiedziałam i zabrałam się do jedzenia . Było pyszne. Dawno nie jadłam tak pożywnego śniadanka. Minus mieszkania samej. Nie ma tu nikogo.
- Mhmm. Czy ty nie powinnaś zostać kucharką? Lepiej by ci to wychodziło niż siedzenia za biurkiem w banku- powiedziałam śmiejąc się.
- Ej.! Nie podlizuj się- powiedziała.
- Ja się nie podlizuję, tylko stwierdzam fakty- powiedziałam z wielkim uśmiechem na ustach.
- Taaa. Jasne- powiedziała. Nie miałam ochoty się z nią sprzeczać. To było nie w moim stylu. Chociaż... Fajnie by tak być czasem innym. Innym niż zazwyczaj.
- Ja na twoim miejscu bym się już zbierała. Zostało ci pół godziny do pociągu, a trzeba jeszcze dojść na dworzec- powiedziała Zuza.
- Masz rację. Straciłam poczucie czasu. To przez tą twoją jajecznicę- zaśmiałam się.
- Nie przesadzaj już. Skończ z tą jajecznicą!- powiedziała lekko zirytowana , ale wyczułam , że chce jej się śmiać.
- Dobra skończę. - powiedziałam.
- No a teraz idź po swoje bagaże i wychodzimy. Będę tak hojna i cię odprowadzę.- powiedziała Zuza.
- Okej. - pobiegłam szybko po moją walizkę i zeszłam na dół. Do stacji PKP miałam jakieś 15 minut, więc postanowiłam , że się przejdę.
___________________________________________________________________________________
Siemka. Jestem Ola. Zaczynam pisać to opowiadanie. Mam wiele pomysłów co do niego. Rozdziały będą pojawiały się, jak tylko będę miała wolną chwilę, by napisać kolejny. Myślę, że wam się spodoba i czekam na komentarze. Jeśli macie jakieś uwagi proszę piszcie, to postaram się to jakoś naprawić . ;)
- Chwila... Jeszcze minutkę...- powiedziałam i przytuliłam moją kochaną poduszkę, która teraz wiedziała czego mi teraz trzeba.
- Nie ma minutki. Do wyjazdu zostało pół godziny- powiedziała ... No właśnie kto ? Otworzyłam oczy i zobaczyłam Zuzę. Podniosłam się z łóżka.
- Co ty tutaj robisz?- zapytałam i głośno ziewnęłam- Jak ty się tu dostałaś?
- Co ja tutaj robię? Budzę cię, żebyś się nie spóźniła na pociąg. A jak tu się dostałam? Dałaś mi klucz, nie pamiętasz?
Nie wiedziałam co mam robić. Nie chciało mi się wstawać, ale w końcu czego tu się nie robi dla rodziny.
- Szczerze?! To nie pamiętam . Musiałam być wtedy na chaju, bo nigdy za zdrowych zmysłów nie dałabym klucza, by budził mnie o...- spojrzałam na zegarek- 7.00 i kłamał, że do mojego wyjazdu zostało pół godziny, a tak naprawdę to zostało mi ponad godzinę i to grubo ponad. - powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać.
Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę szafy. Otworzyłam ją i mało co zawału nie dostałam. Cała góra ciuchów spadła na mnie. Muszę przywiesić tu plakietkę" grozi zawaleniem" . W stercie porozwalanych ciuchów znalazłam fioletowy top i dżinsowe poszarpane shorty. Do tego czarne vansy i pęk moich kochanych bransoletek. Gdy stałam już ubrana poszłam do łazienki zrobić lekki makijaż. Pomalowałam moje gęste rzęsy i nałożyłam delikatny błyszczyk na usta. Potem wzięłam grzebień i rozczesałam moje długie, czarne , falowane włosy.
- Gotowe- powiedziałam sama do siebie.
Zeszłam na dół do kuchni. Tam czekała już na mnie Zuza ze śniadaniem.
- Ooo. Zrobiłaś śniadanie. Wiesz, że nie musiałaś- powiedziałam i usiadłam do stołu.
- No wiem, wiem . Ale nie chciało mi się tak bezczynnie siedzieć u ciebie w pokoju i czekać, aż się wyszykujesz. - puściła mi oczko- A z drugiej strony co to za problem usmażyć jajecznicę?
- Niby żaden, ale zawsze to coś- powiedziałam i zabrałam się do jedzenia . Było pyszne. Dawno nie jadłam tak pożywnego śniadanka. Minus mieszkania samej. Nie ma tu nikogo.
- Mhmm. Czy ty nie powinnaś zostać kucharką? Lepiej by ci to wychodziło niż siedzenia za biurkiem w banku- powiedziałam śmiejąc się.
- Ej.! Nie podlizuj się- powiedziała.
- Ja się nie podlizuję, tylko stwierdzam fakty- powiedziałam z wielkim uśmiechem na ustach.
- Taaa. Jasne- powiedziała. Nie miałam ochoty się z nią sprzeczać. To było nie w moim stylu. Chociaż... Fajnie by tak być czasem innym. Innym niż zazwyczaj.
- Ja na twoim miejscu bym się już zbierała. Zostało ci pół godziny do pociągu, a trzeba jeszcze dojść na dworzec- powiedziała Zuza.
- Masz rację. Straciłam poczucie czasu. To przez tą twoją jajecznicę- zaśmiałam się.
- Nie przesadzaj już. Skończ z tą jajecznicą!- powiedziała lekko zirytowana , ale wyczułam , że chce jej się śmiać.
- Dobra skończę. - powiedziałam.
- No a teraz idź po swoje bagaże i wychodzimy. Będę tak hojna i cię odprowadzę.- powiedziała Zuza.
- Okej. - pobiegłam szybko po moją walizkę i zeszłam na dół. Do stacji PKP miałam jakieś 15 minut, więc postanowiłam , że się przejdę.
___________________________________________________________________________________
Siemka. Jestem Ola. Zaczynam pisać to opowiadanie. Mam wiele pomysłów co do niego. Rozdziały będą pojawiały się, jak tylko będę miała wolną chwilę, by napisać kolejny. Myślę, że wam się spodoba i czekam na komentarze. Jeśli macie jakieś uwagi proszę piszcie, to postaram się to jakoś naprawić . ;)
Superr
OdpowiedzUsuńByły 4 rozdzialy, a czemu jest jeden ? :p
OdpowiedzUsuńjest 5 ;) hehe
Usuń