Jakimś trafem koncert Kamila odbędzie się prawie pod moim domem, bo mieszkam przy stadionie. Zawsze gdy jest jakiś koncert czy mecz to nawet nie muszę wychodzić z domu, żeby to zobaczyć czy usłyszeć. Z jednej strony fajne, jednak z drugiej czasami do rana nie mogę spać bo jest jakaś impreza.
- Kamil, jesteś pewny, że mogę iść z tobą? - nie byłam pewna czy jego przyjaciele mnie polubią.
- No pewnie, że tak. Poznasz wszystkich, jestem pewny, że się polubicie. Nawet moja siostra będzie, a może też Kondzio przyjechał. Mówię ci, będzie super. Nic się nie bój. - uśmiechnął się pocieszająco i dał mi buziaka w policzek na odwagę.
- No dobra, to co wchodzimy? - pomyślałam, że nie mam co się stresować. W końcu to prawie jak rodzina Kamila, więc muszą być tak samo fajni jak on.
- Pewnie! - Kamil wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę wejścia. Próba odbywała się na głównej scenie, ponieważ stadion na razie był zamknięty dla widzów. Myślałam, że będziemy mieli problemy z wejściem, bo przy drzwiach stał ochroniarz, jednak od razu poznał Kamila i wręczył nam plakietki, żebyśmy wszędzie mogli swobodnie wejść. Już po chwili słyszałam dźwięki muzyki. Pewnie chłopaki zaczęli już próbę. Podeszliśmy pod scenę, tam gdzie stały dwie osoby. Pewnie Aneta i Kornela.
- Cześć Aneta, cześć Korni. - pocałował obie w policzek.
- No w końcu jesteś. Ile można na ciebie czekać brat? - Kornela udawała oburzoną, jednak gdy zauważyła mnie zrobiła zaciekawioną minę, zresztą Aneta miała podobną.
- Były małe opóźnienia pociągu. - powiedział Kamil i mrugnął do mnie z porozumiewawczym uśmiechem. - Poznajcie Natalię, to moja przyjaciółka, a to Aneta i Kornela. - wskazał ręką po kolei na każdą, jednak ja od razu wiedziałam, która to która. Kornela jest bardzo podobna do Kamila i jest bardzo ładna.
- Część, miło was poznać. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Cześć, to o tobie Kamil mi opowiadał przez telefon? - powiedziała uśmiechnięta Korni.
- Hmm... no nie wiem czy to o mnie ci opowiadał, to już jest pytanie do niego. - nie wierzyłam, że on opowiadał o mnie. Przecież dopiero mnie poznał. Spojrzałam pytająco na niego.
- No pewnie, że o tobie. - uśmiechnął się zadziornie.
- Dobra, dobra. Kamil leć do chłopaków na próbę. Ty Korni też, a ja pójdę zając się organizacyjnymi sprawami. Przepraszam, ale musimy zrobić swoje. - uśmiechnęła się do mnie pocieszająco.
- No pewnie, ja tu poczekam. - nie czułam się urażona, że mnie zostawiają, w końcu to ich praca.
- No co ty choć do nas na scenę, siądziesz i posłuchasz jak gramy. - powiedział Kamil. Przecież nie zostawię cię tutaj samej. - Kamil przedstawił mnie każdemu z chłopaków, jednak Konrada z nimi nie było. Zdaje mi się, że mnie polubili. Usiadłam po turecku na rogu sceny i słuchałam tych pięknych dźwięków. Było na prawdę super, ich piosenki są świetne. Dopiero od paru dni ich słucham, jednak to nie przeszkadzało mi, żeby śpiewać razem z Kamilem i Kornelą. Te piosenki są tak świetne, że szybko wpadają w ucho. Próba minęła świetnie. Skończyli o 19, a koncert miał być dopiero o 21. Kamil zaproponował byśmy wszyscy poszli coś zjeść. Jednak był mały problem. Jeśli pójdziemy całą paczką, ludzie będą zwracać na nas uwagę i rozpoznają ich.
- Nyśka, znasz to miasto, w końcu tu mieszkasz. Gdzie można spokojnie coś zjeść? Zaprowadzisz nas? - wpadłam na świetny pomysł.
- Jasne, że tak. Znam świetne miejsce, w którym nikt wam nie będzie przeszkadzał. - uśmiechnęłam się promiennie, zadowolona z moje planu. Kamil podszedł do mnie i szepnął na ucho.
- Nysia, co ty kombinujesz? - był tym na prawdę zainteresowany.
- Nic, po prostu mam świetny pomysł. To chodźcie za mną, tylko będę musiała wpaść szybko do sklepu. - Kamil już chyba się domyślił co zamierzam zrobić.
- Nie możemy pojechać samochodem? - wyjęczał Maciek.
- To strasznie blisko. Nie opłaca się wsiadać do samochodu. - zrobił niezadowoloną minę małego chłopca, na co wszyscy zareagowali śmiechem. Podeszliśmy już pod sklep.
- Dobra to poczekajcie chwilę, zaraz wrócę.
- To ja pójdę z tobą. - zaproponował Kamil.
- No ok, to chodź. - kupiłam wszystkie produkty na zapiekankę z makaronem. Kamil jak to Kamil, od razu wziął ode mnie zakupy żebym nie dźwigała.
- Hej po co wam te siatki, przecież idziemy do jakiejś knajpki, no chyba, że macie zamiar sami coś tam ugotować. - powiedział Maciek i wybuchnął śmiechem.
- Coś w tym stylu.- wszyscy oprócz Kamila zrobili zdezorientowane miny. - Zapraszam do siebie. Mam dużo miejsca, więc można to wykorzystać. Już po chwili weszliśmy do mnie do domu. Miałam dość duże mieszkanie jak dla jednej osoby. Dwa pokoje, salon, kuchnię i łazienkę. Nie wiem po co mi tak duża powierzchnia, jednak czynsz jest stosunkowo niski, więc opłacało się. Dziewczyny pomogły mi w zrobieniu zapiekanki, na szczęście mnie uprzedziły i zrobiłyśmy trzy duże półmiski. Wstawiłyśmy do piekarnika i poszłyśmy do chłopaków przed telewizor. Włączyli jakiś głupi film, nikt go nie oglądał, woleliśmy się wygłupiać. Jak zjedliśmy kolacje, musieliśmy się zbierać na koncert. Na miejscu było już wiele ludzi i mieliśmy problem z wejściem. Na szczęście ochroniarze dobrze sobie poradzili. Koncert był świetny. Bawiłam się znakomicie. Kamil rozdał autografy i dopiero po 12, tak na prawdę był koniec wszystkiego.
- Kamil, jesteś pewny, że mogę iść z tobą? - nie byłam pewna czy jego przyjaciele mnie polubią.
- No pewnie, że tak. Poznasz wszystkich, jestem pewny, że się polubicie. Nawet moja siostra będzie, a może też Kondzio przyjechał. Mówię ci, będzie super. Nic się nie bój. - uśmiechnął się pocieszająco i dał mi buziaka w policzek na odwagę.
- No dobra, to co wchodzimy? - pomyślałam, że nie mam co się stresować. W końcu to prawie jak rodzina Kamila, więc muszą być tak samo fajni jak on.
- Pewnie! - Kamil wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę wejścia. Próba odbywała się na głównej scenie, ponieważ stadion na razie był zamknięty dla widzów. Myślałam, że będziemy mieli problemy z wejściem, bo przy drzwiach stał ochroniarz, jednak od razu poznał Kamila i wręczył nam plakietki, żebyśmy wszędzie mogli swobodnie wejść. Już po chwili słyszałam dźwięki muzyki. Pewnie chłopaki zaczęli już próbę. Podeszliśmy pod scenę, tam gdzie stały dwie osoby. Pewnie Aneta i Kornela.
- Cześć Aneta, cześć Korni. - pocałował obie w policzek.
- No w końcu jesteś. Ile można na ciebie czekać brat? - Kornela udawała oburzoną, jednak gdy zauważyła mnie zrobiła zaciekawioną minę, zresztą Aneta miała podobną.
- Były małe opóźnienia pociągu. - powiedział Kamil i mrugnął do mnie z porozumiewawczym uśmiechem. - Poznajcie Natalię, to moja przyjaciółka, a to Aneta i Kornela. - wskazał ręką po kolei na każdą, jednak ja od razu wiedziałam, która to która. Kornela jest bardzo podobna do Kamila i jest bardzo ładna.
- Część, miło was poznać. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Cześć, to o tobie Kamil mi opowiadał przez telefon? - powiedziała uśmiechnięta Korni.
- Hmm... no nie wiem czy to o mnie ci opowiadał, to już jest pytanie do niego. - nie wierzyłam, że on opowiadał o mnie. Przecież dopiero mnie poznał. Spojrzałam pytająco na niego.
- No pewnie, że o tobie. - uśmiechnął się zadziornie.
- Dobra, dobra. Kamil leć do chłopaków na próbę. Ty Korni też, a ja pójdę zając się organizacyjnymi sprawami. Przepraszam, ale musimy zrobić swoje. - uśmiechnęła się do mnie pocieszająco.
- No pewnie, ja tu poczekam. - nie czułam się urażona, że mnie zostawiają, w końcu to ich praca.
- No co ty choć do nas na scenę, siądziesz i posłuchasz jak gramy. - powiedział Kamil. Przecież nie zostawię cię tutaj samej. - Kamil przedstawił mnie każdemu z chłopaków, jednak Konrada z nimi nie było. Zdaje mi się, że mnie polubili. Usiadłam po turecku na rogu sceny i słuchałam tych pięknych dźwięków. Było na prawdę super, ich piosenki są świetne. Dopiero od paru dni ich słucham, jednak to nie przeszkadzało mi, żeby śpiewać razem z Kamilem i Kornelą. Te piosenki są tak świetne, że szybko wpadają w ucho. Próba minęła świetnie. Skończyli o 19, a koncert miał być dopiero o 21. Kamil zaproponował byśmy wszyscy poszli coś zjeść. Jednak był mały problem. Jeśli pójdziemy całą paczką, ludzie będą zwracać na nas uwagę i rozpoznają ich.
- Nyśka, znasz to miasto, w końcu tu mieszkasz. Gdzie można spokojnie coś zjeść? Zaprowadzisz nas? - wpadłam na świetny pomysł.
- Jasne, że tak. Znam świetne miejsce, w którym nikt wam nie będzie przeszkadzał. - uśmiechnęłam się promiennie, zadowolona z moje planu. Kamil podszedł do mnie i szepnął na ucho.
- Nysia, co ty kombinujesz? - był tym na prawdę zainteresowany.
- Nic, po prostu mam świetny pomysł. To chodźcie za mną, tylko będę musiała wpaść szybko do sklepu. - Kamil już chyba się domyślił co zamierzam zrobić.
- Nie możemy pojechać samochodem? - wyjęczał Maciek.
- To strasznie blisko. Nie opłaca się wsiadać do samochodu. - zrobił niezadowoloną minę małego chłopca, na co wszyscy zareagowali śmiechem. Podeszliśmy już pod sklep.
- Dobra to poczekajcie chwilę, zaraz wrócę.
- To ja pójdę z tobą. - zaproponował Kamil.
- No ok, to chodź. - kupiłam wszystkie produkty na zapiekankę z makaronem. Kamil jak to Kamil, od razu wziął ode mnie zakupy żebym nie dźwigała.
- Hej po co wam te siatki, przecież idziemy do jakiejś knajpki, no chyba, że macie zamiar sami coś tam ugotować. - powiedział Maciek i wybuchnął śmiechem.
- Coś w tym stylu.- wszyscy oprócz Kamila zrobili zdezorientowane miny. - Zapraszam do siebie. Mam dużo miejsca, więc można to wykorzystać. Już po chwili weszliśmy do mnie do domu. Miałam dość duże mieszkanie jak dla jednej osoby. Dwa pokoje, salon, kuchnię i łazienkę. Nie wiem po co mi tak duża powierzchnia, jednak czynsz jest stosunkowo niski, więc opłacało się. Dziewczyny pomogły mi w zrobieniu zapiekanki, na szczęście mnie uprzedziły i zrobiłyśmy trzy duże półmiski. Wstawiłyśmy do piekarnika i poszłyśmy do chłopaków przed telewizor. Włączyli jakiś głupi film, nikt go nie oglądał, woleliśmy się wygłupiać. Jak zjedliśmy kolacje, musieliśmy się zbierać na koncert. Na miejscu było już wiele ludzi i mieliśmy problem z wejściem. Na szczęście ochroniarze dobrze sobie poradzili. Koncert był świetny. Bawiłam się znakomicie. Kamil rozdał autografy i dopiero po 12, tak na prawdę był koniec wszystkiego.
naprawde swietny!
OdpowiedzUsuńSUPER!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuń