środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 12

Otworzyłam drzwi, a w nich stał Łukasz. Widząc moją zbolałą minę od razu wziął mnie w ramiona. W końcu coś miłego tego dnia. Myślałam, że już się trochę pozbierałam, ale tylko jak poczułam jego ramiona wokół mnie rozpłakałam się kolejny raz. Nie wiem czy tak to można nazwać, ale chyba wpadłam w lekką histerię.
- Ciii... nie płacz maleńka. Wszystko się jakoś ułoży. Nie martw się, pomogę ci. No już, głowa do góry. - na nic szło te jego pocieszanie. Przez to tylko jeszcze bardziej płakałam. Teraz to już nawet chyba wyłam.
- Ł...Ł... Łukasz, on... on powiedział, że... - nie byłam w stanie dokończyć.
- Nie płacz. Nysia, na pewno nie chciał cię skrzywdzić. Przecież jesteście przyjaciółmi.
- Już... już nie. - wydukałam. Tak to prawda już nie jesteśmy przyjaciółmi, już nie.
- Oj nie przesadzaj, przecież to nie powód by zrywać przyjaźń.
- Że co!? Ty go jeszcze bronisz!? Jak możesz? - dlaczego on go broni. Przecież to ja jestem jego przyjaciółką, nie on. Cholerna męska solidarność.
- Natalia, ja nikogo nie bronię. Po prostu wiem jak to było. Wiem co on powiedział, ale uwierz mi, on tak na prawdę nie myśli. Zależy mu na tobie. 
- Gdyby mu tak zależało to by tu teraz był i chciałby się pogodzić, a on co poleciał pewnie do jakiejś laski.
- O nie Nyśka. Tak  nie mów. Sama go stąd wygoniłaś, powiedziałaś, że koniec waszej przyjaźni. Więc teraz nie płacz, bo to ty go pogoniłaś. - skąd on to wszystko wie- pomyślałam.
- Spotkałeś go tutaj prawda?
- Tak, on właśnie wychodził. Powiedział mi wszystko co i jak. Natalia moim zdaniem to nie jest tylko jego wina. Przecież ty też chciałaś mnie wykorzystać, by on był o ciebie zazdrosny. Postąpiliście tak samo.
- O nie mój drogi. To w ogóle nie chodzi o to co on robił z Nadią. To jego sprawa.
- Dziewczyno weź się zastanów, po co ty mnie okłamujesz. Gadaliśmy wtedy i jakoś  się do tego przyznałaś. A teraz wymyślasz coś innego. Nie jestem ślepy i mam rozum. Tobie też radzę pomyśleć nad tym. Na twoim miejscu nie chciałbym stracić takiego przyjaciela. Przemyśl to i spotkaj się z nim. Pogadajcie i wszystko wyjaśnijcie.
- Nie Łukasz to nie ma sensu. On mnie zranił i nie chcę go znać. - jednak po tym wszystkim co Łukasz powiedział moja złość na Kamila słabła.
- Ty też go zraniłaś i dobrze o tym wiesz. Załamał się po tym co mu powiedziałaś. Gdyby mu nie zależało nie przejąłby się tak. Sama zresztą wiesz. Znasz się  na ludziach. Zawsze wiedziałaś kto jest twoim prawdziwym przyjacielem,  a kto nie.  Ja już się będę zbierał, ale obiecaj mi, że przemyślisz wszystko na spokojnie bez emocji. - nie chciałam mu nic obiecywać. Jednak jego spojrzenie było nie do wytrzymania. - Nysia, obiecaj. - wręcz nakazał mi to zrobić.
- Dobra, dobra. Obiecuję, że wszystko przemyślę na spokojnie. No nie patrz już tak na mnie. Wiesz, że jak ci coś obiecałam to tak będzie. No i dziękuję za wszystko. Jesteś prawdziwym przyjacielem. - przytuliłam go i uśmiechnęłam się na pożegnanie.
- Dobra papa. Daj znać co wymyśliłaś. Oczywiście nie tylko mi. - gdy Łukasz wyszedł, poczułam się inaczej. Już nie chciało mi się płakać, a moje serce nadal krwawiło, jednak trochę mniej. Czy ja na prawdę muszę być taka głupia i zawsze wszystko komplikować? Przecież Kamil przyszedł, żeby mnie przeprosić, a ja jak głupia skończyłam naszą przyjaźń. Zabolała mnie to jak mnie potraktował, jednak to było wszystko z emocji. Ja też sprawiłam mu wiele przykrości. Dobra muszę to jakoś wszystko naprawić. Tylko jeszcze nie wiem jak. 
Postanowiłam się trochę ogarnąć, w końcu rodzice mogą być lada chwila. Przygotowałam kanapki, nastawiłam na herbatę i przede wszystkim obmyłam twarz by nie było widać że płakałam. Po chwili akurat przyszli rodzice z Piotrusiem. Przywitałam się z nimi, opowiedziałam o imprezie. Oczywiście niektóre fakty ominęłam. Po jakimś czasie poszłam do siebie pod pretekstem bólu głowy. W końcu wiedzieli w jakim stanie wróciłam więc ból głowy to nic dziwnego. Usiadłam na łóżku, owinęłam sie kołdrą i włączyłam laptopa. Włączyłam pierwszą lepszą piosenkę i zalogowałam się na fejsie. Nic specjalnego nie znalazłam to się wylogowałam. Nagle wpadłam na pomysł, żeby poszukać coś o Kamilu. Byłam ciekawa co o nim piszą. Znalazłam podstawowe informacje, o których sam zdążył mi powiedzieć więc dalej nie czytałam, ale zainteresowałam się jego muzyką. To co zdążyłam usłyszeć w pociągu i na urodzinach bardzo mi się spodobało. Szczerze to sama się sobie dziwię, że wcześniej nigdy go nie słuchałam. Otworzyłam youtube-a i wpisałam Kamil Bednarek. Wyskoczyło dość dużo piosenek. Odtwarzałam każdą po kolei i z chwili na chwilę, coraz bardziej się zakochiwałam w jego muzyce. Te piosenki były piękne. Takie emocjonalne, wesołe, ale przede wszystkim czuć, że były prosto z serca. To właśnie kochałam w muzyce reggae. Jest taka szczera, piękna, a zarazem prosta. Włączyłam parę wywiadów z Kamilem i muszę przyznać, że wszędzie jest taki sam. Ta jego spontaniczność, ta energia, ten uśmiech na twarzy jak u małego chłopca i przede wszystkim te jego piękne, szczere, hipnotyzujące, brązowe oczy.
Boże jaka ja byłam głupia. Po co to wszystko zrobiłam? Co jeśli on już nie będzie chciał mnie znać. Sama zresztą mu powiedziałam, że ma o mnie zapomnieć. Może już to zrobił? Chciałabym to wszystko naprawić tylko jeszcze nie wiem jak. Gdyby nie Łukasz dalej był ryczała i myślała jaki to on okropny i jak się źle zachował. Nawet to trochę dziwne. Chociaż nie. Może nie tyle co dziwne, raczej głupie. Ludzie nigdy nie widzą co sami źle zrobią, tylko widzą błędy innych. Przecież to egoistyczne. Ja też jestem egoistką. Myślę tylko o sobie. Jednak ludzie się zmieniają i ja też się mogę zmienić. Kamil też. Usłyszałam wibrację telefonu. O kurczę to on. Tylko co ja mam mu powiedzieć?
- Tak?
- Nyśka, chciałem cię prosić o spotkanie. To nie może się tak skończyć. Nigdy nie uda mi się o tobie zapomnieć, bo mi na tobie zależy. Jeśli chcesz mogę cię błagać o to spotkanie. Tylko zgódź się. Proszę.- albo mi się zdawało albo słyszałam w jego głosie jakby miał się zaraz rozpłakać.

- Dobrze, jutro w domu twojego dziadka o 14. Do zobaczenia. - rozłączyłam się. Słyszałam, ze był zaskoczony tym, że się zgodziłam. Jutro o wszystkim pogadamy i zobaczymy jak to będzie. 

3 komentarze: