poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 3

- Stęskniłem się za tobą- powiedział Piotruś swoim słodkim głosikiem.
- Ja za tobą też mój mały szkrabie.
- Ej!- zeskoczył z moich rąk i powiedział z powagą- Ja nie jestem mały. Mam już dziewięć lat.
- Dla mnie zawsze będziesz mały, bo ja mam już prawie dwadzieścia dwa- powiedziałam i mocno go przytuliłam.
- Ale ty stara jesteś .
- Młody nie przesadzaj. Moja cierpliwość ma swoje granice. A ty powoli zaczynasz dostrzegać ich granice. - pogroziłam mu. Kocham te nasze sprzeczki . Są takie dziecinne, ale śmieszne.
- Chodź do kuchni, bo mama czeka na nas z obiadem.
- Mama? A gdzie tato?- zapytałam.
- Pojechał załatwić coś.
Poszliśmy do kuchni.
- Cześć córeczko- podeszła do mnie mama.
- Cześć mamo- powiedziałam przytulając się do niej.
- Stęskniłam się za tobą- powiedziała mama.
- Ja za tobą też.
W końcu się odczepiłam i podeszłam do stołu. Mieszkanie było normalnej wielkości. Trzy pokoje , łazienka , kuchnia i salon.
Mama podała mi talerz z moimi ulubionymi pierogami z jagodami.
- Mhmmm- zamruczałam- wiesz , że od trzech miesięcy to będzie mój pierwszy normalny obiad z rodziną?- mama się tylko uśmiechnęła. Zauważyłam , że coś ją gryzie. Czymś się martwi, ale nie chce o tym nikomu powiedzieć. Cała mama. Czasem to jest wkurzające, ale to jej charakter i nikt i nic tego nie zmieni.
- Bardzo dobry obiad mamusiu- powiedział Piotruś.
- Zgadzam się w 100 %.
- Oj nie słodźcie mi tu. I tak będziecie myć naczynia po obiedzie- zaśmialiśmy się .
Po "myciu" naczyń, a raczej chlapania całej kuchni tylko nie naczyń poszłam do swojego starego pokoju rozpakować walizki. Zostaję tu na miesiąc, więc muszę to zrobić. Nie chce mi się codziennie wygrzebywać ciuchów z walizki.
- Walizki rozpakowane. W pokoju ogarnięte- mówiłam sama do siebie. Zauważyłam , że często to robie. To chyba nie jest normalne. Ale czy ja jestem normalna? Chyba nie. - Teraz można odpocząć
Położyłam się na łóżku i wzięłam telefon do ręki. Zobaczyłam , że mam wiadomość od... Kamila.
,, Hej ;D To ja Kamil. Co robisz? Nie masz ochoty wyjść na spacer?"
Szybko mu odpisałam.
,, Siemka. A no właściwie to mam ochotę ;) To gdzie i kiedy?"
Sms zwrotny przyszedł w ekspresowym tempie. Jakby czekał na moją odpowiedź z telefonem w ręce.
,, Dobra. To może o 16.00 pod twoim domem ?"
Chciałam iść o 16.00 do moich starych znajomych, ale mogę iść do nich wieczorem, albo jutro.
,, Będę czekać ;D"
Nie tracąc czasu poszłam się ogarnąć. Po 15 minutach byłam gotowa. Spojrzałam na zegarek. 15.57. Szybko ubrałam moje czarne vansy i pobiegłam przed dom. Kamil już tam czekał. Był ubrany w dżinsowe spodnie przed kolano , szary t-shirt i bluzę z kapturem. Kaptur miał na głowie. To mnie ździwiło. Kto normalny chodzi w bluzie i kapturze, gdy na dworze jest 30 *C ?
- Cześć- powiedział. Na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-  Siemka. To gdzie idziemy ?- zapytałam i też się uśmiechnęłam. Kamil był człowiekiem, który potrafił "zarażać" uśmiechem. Fajnie mieć kogoś takiego, na przykre dni.
- Niespodzianka- powiedział po chwili.
- Lubię niespodzianki- powiedziałam.
- Ja też.
Idąc ni z tąd ni z owąd zapytałam:
- Masz rodzeństwo?
- Tak- odpowiedział dumnie- siostrę i brata. Oboje są młodsi, choć teraz już tego tak nie odczuwam.
- Heh- zaśmiałam się- zawsze chciałam mieć siostrę. Jednak rodzice pokarali mnie i mam młodszego o 13 lat brata.
- Fajnie. Jak ma na imię?
- Piotruś.
- Ładnie. Podobny do ciebie?
- Oczywiście. Jesteśmy podobni jak dwie krople dżemu. - powiedziałam i oboje zaczęliśmy się śmiać.
Kamil złapał mnie za rękę mówiąć szybko:
- Chodź i o nic nie pytaj.
Zaczęliśmy biec. Nie wiem dlaczego. Kamil cały czas mnie ciągnął. Z jednej strony było fajnie, bo nie musiałam co chwilę pytać się gdzie mam skręcić , a z drugiej było to troszeczkę  mi nie na rękę.
Nagle zatrzymaliśmy się.
- Czemu?- zapytałam zdyszana- Nie biegniemy dalej ?
- Nie boooo- przeciągnął "o" - jesteśmy już na miejscu..
Zobaczyłam.... las.
- Co będziemy robić w lesie?- zapytałąm zbita z tropu.
- To nie las- powiedział z uśmiechem- tu jest tyl;ko kilka drzew, które przysłaniają ..... - w porę ugryzł się w język i dodał- to miejsce.
- A co to za miejsce?
- Zobaczysz.
Przedarliśmy się przez drzewa i zobaczyłam ...

_____________________________________________________________________________

1 komentarz: