-Proszę - powiedział
Kamil podając mi ręcznik. - I jeszcze raz przepraszam.
- Dobra. Nie gniewam się, ale następnym razem oszczędź sobie
tych wygłupów- powiedziałam i oboje się zaśmialiśmy. Nie potrafię się na niego
gniewać. Chociaż na to zasłużył. Powinnam potrzymać go dłużej w niepewności. A
może nie? Może to by wyszło na gorsze? Nie wiem. Co się stało to się nie
odstanie. Prędzej czy później i tak bym się z nim pogodziła. Nie lubię mieć
wrogów, no chyba, że muszę.
-Choć do domu, bo zaraz mi się przeziębisz. - powiedział z troską w głosie.
- Trzeba było o tym pomyśleć zanim wskoczyłeś ze mną do wody.
- Oj tam, oj tam. Żyj chwilą, nie żałuj niczego. - powiedział, a uśmiech nie schodził mu z twarzy.
- Niczego? - zapytałam.
- A żałujesz czegoś?
- Nie twój interes. - zgasiłam go. Mistrz ciętej riposty Naśka górą.
- Dobra, chodźmy już do domu. - powiedział Kamil tym swoim zachrypniętym głosem. Chciałam mu pokazać, że jestem w stanie wytrzymać różne warunki pogodowe, jednak z chwili na chwilę robiło się coraz zimniej, więc wstałam i bez słowa ruszyłam do domku Kamila.
- Która godzina? - zapytałam siadając na kanapie. Czułam, że w pomieszczeniu jest prawie taka sama temperatura co na zewnątrz.
- Osiemnasta siedem. - odpowiedział po czym poszedł włączyć ogrzewanie. Widząc, że się trzęsę zrobiło mu się troszkę głupio.
-Chcesz koc? - zapytał.
- Chętnie. - próbowałam nie być oschła, jednak nie wyszło mi to za dobrze, bo Kamil nadal ze smutną miną poszedł szukać koców. Nie chciałam, żeby to tak wyszło. Nie chciałam się z nim kłócić. Nie znam go zbyt dobrze, ale nie lubię gdy jest smutny i gdy widzę ten smutek także w jego oczach. Stwierdziłam, że moje zachowanie jest dziecinne i nie powinnam się na niego obrażać.
- Kamil. - zawołałam dosyć głośno żeby mnie usłyszał.
-Już idę, idę. - widziałam, że próbował zrobić dobrą minę do złej gry. - Coś się stało? Masz tu koc. - usiadł na drugim rogu kanapy. Przez co jeszcze bardziej zrobiło mi się głupio. Przybliżyłam się do niego, nie wiedząc jak zareaguje. Odczekałam chwilę i się w niego wtuliłam. Poczułam jak się rozluźnia. Czyli mam jeszcze szansę go przeprosić.
- Kamil... Przepraszam cię. To były tylko wygłupy, a ja tak emocjonalnie zareagowałam. Nie chcę żebyś się na mnie gniewał i przeze mnie był smutny. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Tak na prawdę to nie gniewam się na ciebie tylko na siebie. Nie powinienem skakać z tobą do tej wody. Głupi jestem i tyle. To ja cię przepraszam. - powiedział i mocniej mnie do siebie przytulił.
- To co zapominamy o tym incydencie?
- O niczym innym nie marzę. - uśmiechnął się szczerze zadowolony z obrotu sytuacji.
- Kurczę... Kamil już dosyć późno. Rodzice się będą martwić. Powinnam wracać do domu.
- Szkoda... Ale jak musisz to choć dam ci jakieś suche ubrania i odprowadzę cię. - nie zdążyłam nic powiedzieć, a on już ciągnął mnie po schodach, zapewne do swojego pokoju. Wyjął z szafki szare spodnie dresowe i koszulkę. Wyszedł, żeby dać mi trochę prywatności. Ja szybko się przebrałam i mile się zaskoczyłam. Kamil dał mi koszulkę która zawsze mi się podobała "GRUBE LOLO". Zbiegłam szybko na dół i jak się okazało Kamil stał już oparty o framugę drzwi.
-Już idę, idę. - widziałam, że próbował zrobić dobrą minę do złej gry. - Coś się stało? Masz tu koc. - usiadł na drugim rogu kanapy. Przez co jeszcze bardziej zrobiło mi się głupio. Przybliżyłam się do niego, nie wiedząc jak zareaguje. Odczekałam chwilę i się w niego wtuliłam. Poczułam jak się rozluźnia. Czyli mam jeszcze szansę go przeprosić.
- Kamil... Przepraszam cię. To były tylko wygłupy, a ja tak emocjonalnie zareagowałam. Nie chcę żebyś się na mnie gniewał i przeze mnie był smutny. - uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Tak na prawdę to nie gniewam się na ciebie tylko na siebie. Nie powinienem skakać z tobą do tej wody. Głupi jestem i tyle. To ja cię przepraszam. - powiedział i mocniej mnie do siebie przytulił.
- To co zapominamy o tym incydencie?
- O niczym innym nie marzę. - uśmiechnął się szczerze zadowolony z obrotu sytuacji.
- Kurczę... Kamil już dosyć późno. Rodzice się będą martwić. Powinnam wracać do domu.
- Szkoda... Ale jak musisz to choć dam ci jakieś suche ubrania i odprowadzę cię. - nie zdążyłam nic powiedzieć, a on już ciągnął mnie po schodach, zapewne do swojego pokoju. Wyjął z szafki szare spodnie dresowe i koszulkę. Wyszedł, żeby dać mi trochę prywatności. Ja szybko się przebrałam i mile się zaskoczyłam. Kamil dał mi koszulkę która zawsze mi się podobała "GRUBE LOLO". Zbiegłam szybko na dół i jak się okazało Kamil stał już oparty o framugę drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz