- To co idziemy? - odpowiedziałam skinieniem głowy i ruszyliśmy do mojego domu. Po jakimś czasie dotarliśmy na miejsce.
-Dziękuję, że pokazałeś mi kawałek swojego świata. Mimo wszystko było miło. - dałam mu szybkiego całusa w policzek i poszłam do siebie, jednak zdążyłam jeszcze zauważyć twarz Kamila na której malowało się miłe zaskoczenie. Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi swojego dawanego pokoju, rzuciłam się na łóżko. Przypomniało mi się, że nie powiedziałam Kamilowi co i jak z tą moją imprezą urodzinową. Wzięłam telefon i wystukałam krótką wiadomość: JUTRO KLUB "JAMAJKA" O 18:30. DO ZOBACZENIA :*. Przez tak krótki czas na prawdę go polubiłam. Nie wiem jak to możliwe, nigdy nie byłam ufna wobec ludzi, ale gdy jestem z nim to znikają wszystkie wątpliwości i zmartwienia. Wzięłam szybki prysznic, zjadłam kolację i poszłam się położyć.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, a już jest 11:30. Już od dawna nie czułam się tak wyspana. Narzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam do kuchni na późne śniadanie. Zastałam tam mamę szykującą obiad.
- Cześć córeczko, wyspałaś się?
- Oj mamuś, nawet nie wiesz jak bardzo. - uśmiech nie schodził mi z twarzy. Super się czułam. Nagle do kuchni przybiegł Piotruś i zaczął śpiewać:
- STO LAT! STO LAT... - mama wyjęła z lodówki truskawkowy tort. Mmm.. mój ulubiony. To już nie muszę się zastanawiać co zjeść na śniadanie.
- Wszystkiego najlepszego Nysia. - Piotruś podszedł do mnie i mocno przytulił. - Kocham cię, a wiesz, że jesteś najlepszą siostrą na świecie? - mówiąc to podał mi prześliczną laurkę. Nie mogłam powstrzymać łez. Mój kochany malutki braciszek.
- Ja też cię kocham mój mały szkrabie. - wiem, że się zawsze na mnie denerwuje jak tak do niego mówię, ale nie mogłam się powstrzymać, bo zawsze robi taką słodką minkę. - A ty jesteś najlepszym bratem na świecie. - musiałam go jakoś udobruchać. Po chwili podeszła do mnie mama, też mnie mocno uściskała.
- Wszystkiego najlepszego kochanie. Niech się spełnią wszystkie twoje najskrytsze marzenia skarbie. Bardzo cię kochamy. Ach... bym zapomniała. Oczywiście my też mamy la ciebie prezent, ale to dopiero wieczorem, a teraz jedzcie tort i zmykajcie do siebie, a ja przygotuję obiad.
Tort był pyszny, zjadłam aż dwa kawałki. Poszłam do siebie, włączyłam moją ulubioną płytę Mesajaha "Jestem stąd" i zaczęłam się zastanawiać co ubrać na imprezę urodzinową. Z tego co wiem ma być tylko moja przyjaciółka Nadia i mój przyjaciel z dzieciństwa Łukasz, no i oczywiście Kamil. Rodzice zapewne będą chwile i się zmyją więc mogę liczyć na fajną zabawę w miłym towarzystwie. Trochę się boję spotkania z Łukaszem, w końcu dawno się nie widzieliśmy. Nasz kontakt urwał się kiedy wyjechałam, jednak to właśnie z nim przeżyłam moje dzieciństwo. Pamiętam go jako małego pulchnego rudzielca. Zawsze rówieśnicy naśmiewali się z niego, a ja byłam w stanie każdego pobić za to co robią. Na szczęście Łuki się tym nie przejmował i wymyślaliśmy kolejne głupie pomysły jak gdyby nigdy nic.
Dobra, koniec tego rozmyślania. Będzie jak będzie. Przywiozłam trzy sukienki takie bardziej eleganckie na jakąś okazję. Pierwsza miętowa zwężana w pasie z delikatnego zwiewnego materiału, sięgająca połowy ud. Druga biała koronkowa też do połowy ud, a trzecia zwykła czarna mini. Dość długo się zastanawiałam i w końcu zdecydowałam się na pierwszą sukienkę. Miętowy fajny kolorek, do tego ubiorę czarne szpilki na platformie ( dobrze, że jestem dosyć niska to mogę sobie pozwolić na takie buty), do tego czarna kopertówka, jakieś dodatki, mocny makijaż i będę gotowa. Nawet nie wiedziałam, że tak długo zajęło mi wybieranie stroju na imprezę, dopiero teraz się zorientowałam, że już 16:25. Zeszłam zjadłam szybko obiad, i pobiegłam do siebie się przygotować.
Dokładnie o 18:00 byłam gotowa na imprezę. Jeszcze raz spojrzałam w lustro i uśmiechnęłam się z zadowalającego efektu po czym zeszłam do taksówki czekającej już na mnie. To czas na imprezkę!!
-Dziękuję, że pokazałeś mi kawałek swojego świata. Mimo wszystko było miło. - dałam mu szybkiego całusa w policzek i poszłam do siebie, jednak zdążyłam jeszcze zauważyć twarz Kamila na której malowało się miłe zaskoczenie. Gdy tylko zamknęłam za sobą drzwi swojego dawanego pokoju, rzuciłam się na łóżko. Przypomniało mi się, że nie powiedziałam Kamilowi co i jak z tą moją imprezą urodzinową. Wzięłam telefon i wystukałam krótką wiadomość: JUTRO KLUB "JAMAJKA" O 18:30. DO ZOBACZENIA :*. Przez tak krótki czas na prawdę go polubiłam. Nie wiem jak to możliwe, nigdy nie byłam ufna wobec ludzi, ale gdy jestem z nim to znikają wszystkie wątpliwości i zmartwienia. Wzięłam szybki prysznic, zjadłam kolację i poszłam się położyć.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, a już jest 11:30. Już od dawna nie czułam się tak wyspana. Narzuciłam na siebie szlafrok i zeszłam do kuchni na późne śniadanie. Zastałam tam mamę szykującą obiad.
- Cześć córeczko, wyspałaś się?
- Oj mamuś, nawet nie wiesz jak bardzo. - uśmiech nie schodził mi z twarzy. Super się czułam. Nagle do kuchni przybiegł Piotruś i zaczął śpiewać:
- STO LAT! STO LAT... - mama wyjęła z lodówki truskawkowy tort. Mmm.. mój ulubiony. To już nie muszę się zastanawiać co zjeść na śniadanie.
- Wszystkiego najlepszego Nysia. - Piotruś podszedł do mnie i mocno przytulił. - Kocham cię, a wiesz, że jesteś najlepszą siostrą na świecie? - mówiąc to podał mi prześliczną laurkę. Nie mogłam powstrzymać łez. Mój kochany malutki braciszek.
- Ja też cię kocham mój mały szkrabie. - wiem, że się zawsze na mnie denerwuje jak tak do niego mówię, ale nie mogłam się powstrzymać, bo zawsze robi taką słodką minkę. - A ty jesteś najlepszym bratem na świecie. - musiałam go jakoś udobruchać. Po chwili podeszła do mnie mama, też mnie mocno uściskała.
- Wszystkiego najlepszego kochanie. Niech się spełnią wszystkie twoje najskrytsze marzenia skarbie. Bardzo cię kochamy. Ach... bym zapomniała. Oczywiście my też mamy la ciebie prezent, ale to dopiero wieczorem, a teraz jedzcie tort i zmykajcie do siebie, a ja przygotuję obiad.
Tort był pyszny, zjadłam aż dwa kawałki. Poszłam do siebie, włączyłam moją ulubioną płytę Mesajaha "Jestem stąd" i zaczęłam się zastanawiać co ubrać na imprezę urodzinową. Z tego co wiem ma być tylko moja przyjaciółka Nadia i mój przyjaciel z dzieciństwa Łukasz, no i oczywiście Kamil. Rodzice zapewne będą chwile i się zmyją więc mogę liczyć na fajną zabawę w miłym towarzystwie. Trochę się boję spotkania z Łukaszem, w końcu dawno się nie widzieliśmy. Nasz kontakt urwał się kiedy wyjechałam, jednak to właśnie z nim przeżyłam moje dzieciństwo. Pamiętam go jako małego pulchnego rudzielca. Zawsze rówieśnicy naśmiewali się z niego, a ja byłam w stanie każdego pobić za to co robią. Na szczęście Łuki się tym nie przejmował i wymyślaliśmy kolejne głupie pomysły jak gdyby nigdy nic.
Dobra, koniec tego rozmyślania. Będzie jak będzie. Przywiozłam trzy sukienki takie bardziej eleganckie na jakąś okazję. Pierwsza miętowa zwężana w pasie z delikatnego zwiewnego materiału, sięgająca połowy ud. Druga biała koronkowa też do połowy ud, a trzecia zwykła czarna mini. Dość długo się zastanawiałam i w końcu zdecydowałam się na pierwszą sukienkę. Miętowy fajny kolorek, do tego ubiorę czarne szpilki na platformie ( dobrze, że jestem dosyć niska to mogę sobie pozwolić na takie buty), do tego czarna kopertówka, jakieś dodatki, mocny makijaż i będę gotowa. Nawet nie wiedziałam, że tak długo zajęło mi wybieranie stroju na imprezę, dopiero teraz się zorientowałam, że już 16:25. Zeszłam zjadłam szybko obiad, i pobiegłam do siebie się przygotować.
Dokładnie o 18:00 byłam gotowa na imprezę. Jeszcze raz spojrzałam w lustro i uśmiechnęłam się z zadowalającego efektu po czym zeszłam do taksówki czekającej już na mnie. To czas na imprezkę!!
Świetny.!!! Kiedy dodasz kolejny.?? :)
OdpowiedzUsuńDzięki :) Postaram się jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuń