niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 8


- Ciii ...  Proszę nie krzycz,  bo jeszcze ktoś usłyszy. - powiedział szybko Kamil.
- Zaraz, zaraz. Ten Kamil Bednarek, ten od reggae?  - byłam w szoku. Przecież to nie może być on.
- Tak to ja. - przyznał nie wiedząc jak zareaguje. - Przepraszam, że ci nie powiedziałem, ale tak fajnie nam się gadało i nie chciałem tego psuć.
- Jakoś ci się nie udało. Jak mogłeś mnie oszukiwać? Chciałeś w ogóle mi kiedyś powiedzieć? - byłam tak zła, że ledwo co panowałam nad sobą.
- Nysia, uwierz, chciałem ci powiedzieć na samym początku, ale to mi się bardzo podobało, że mnie nie rozpoznałaś. Czułem się przy tobie jak zwykły chłopak, a nie ten Kamil Bednarek o którym wszyscy mówią. Byłaś pierwszą osobą którą zabrałem do domku po dziadku, dlatego, że ci zaufałem. Na prawdę bardzo przepraszam jeśli cię zraniłem. -  widać, że jest bardzo smutny. Zrobiło mi się go trochę szkoda. W końcu to, że jest sławny nic nie zmienia. Rozumiem go, chciał po prostu choć raz czuć się normalnie, bez tej całej otoczki. W sumie to nie mam co się na niego gniewać. Nic złego nie  zrobił.
- Dobra, już się nie smuć. Nie gniewam się na ciebie. Rozumiem wszystko. 
- Na prawdę!? - wykrzyczał, a potem przytulił mnie i zakręcił wokół siebie. - Kochana jesteś.
- Wiem, wiem. - uśmiechnęłam się i puściłam mu oczko. Wróciliśmy do oblewania moich urodzin. Zauważyłam, że odkąd Nadia zorientowała się, że Kamil to ten Kamil, zaczęła się na niego dziwnie gapić i robić do niego słodkie miny. Dobra, pomyślałam, że Nadia to Nadia, zawsze taka była, jednak nie spodziewałam się tego po Kamilu. Widać było, że bardzo mu się podoba zachowanie mojej przyjaciółki. Nie wiem czemu, ale wkurzyło mnie to.  Z resztą co mi tam, jesteśmy tylko przyjaciółmi. Niech sobie robi co chce.  Pomyślałam, że warto by było odświeżyć moją znajomość z Łukaszem, Trochę się zdziwiłam jak rodzice powiedzieli, że on też jest zaproszony. Coś tak myślę, że moi rodzice specjalnie to zrobili. Kiedyś bardzo go lubili i myśleli, że będziemy parą, jednak ja się przeprowadziłam gdy skończyłam 18 lat, a że Łukasz stał się prawdziwym mężczyzną to i pewnie chcą nas swatać.  Nagle na scenę w klubie  wszedł jakiś facet.
- Moi drodzy, mamy dla was  niespodziankę! Szczególnie dla Natalii, która ma dzisiaj urodziny! Pozdrawiamy cię serdecznie i życzymy wszystkiego najlepszego. Przed główną niespodzianką, mamy dla ciebie coś od nas. Zapraszamy cię na scenę. - nie wiedziałam co mam zrobić, ale skoro mnie zaprosili na scenę to tam poszłam. Każdy się na mnie gapił i po raz pierwszy w życiu mi to nie przeszkadza. Po chwili wniesiono wielki tort, podano mi nuż i ukroiłam pierwszy kawałek, przy tym wszyscy w klubie zaczęli śpiewać  STO LAT.  To była piękna chwila. Gdy wszyscy zjedli tort, na scenę znowu wszedł ten sam mężczyzna.
- To teraz czas na prawdziwą niespodziankę, tym razem od twoich rodziców Natalio. - kurczę co oni wymyślili. Już się boję. Stanęłam z przyjaciółmi pod samą sceną i czekałam co się wydarzy.
- ZAPRASZAM NA SCENĘ ZESPÓŁ MALEO REGGAE ROCKERS! -  wykrzyknął do mikrofonu i na scenę wbiegł nie kto inny jak Maleo. Byłam w szoku. Nawet w najśmielszych marzeniach się tego nie spodziewałam. To było moje największe marzenie. Cała sala krzyczała ze szczęścia, ja oczywiście razem z nimi. Maleo  poprosił abym weszła na scenę, tym razem jednak nie byłam już taka odważna, nogi miałam jak z waty. Złapał mnie za rękę i powiedział:
- Spełnienia marzeń Natalio. Sto lat sto lat... - to było najpiękniejsze wykonanie tej piosenki jakie kiedykolwiek słyszałam. Poczułam na policzkach łzy, nawet nie wiem kiedy zaczęłam płakać. Podczas śpiewania członkowie zespołu Maleo Reggae Rockers weszli na scenę i zajęli miejsce koło instrumentów. Zeszłam ze sceny i przytuliłam się do przyjaciół, każdego po kolei. Zespól zaczął grać, wszyscy w klubie się świetnie bawili. Tańczyłam, skakałam, krzyczałam, byłam w siódmym niebie. Nagle Kamil podszedł do mnie i poprosił do tańca, gdy piosenka zrobiła się wolniejsza. Przytuliliśmy się do siebie i kołysaliśmy się . Moim zdaniem trochę za wolno jak do tej piosenki, jednak mi to w ogóle nie przeszkadzało. To są najlepsze chwile w moim życiu. Skończyliśmy dopiero gdy zorientowaliśmy się, że muzyka już jakiś czas nie gra i w klubie jest całkowita cisza. Maleo dziwnie się nam przyglądał, szczególnie Kamilowi.  Ten się do niego uśmiechnął i kiwnął na przywitanie.
- Słuchajcie, mamy na sali jeszcze jednego muzyka w tym mojego przyjaciela. Kamil zapraszam na scenę. - powiedział Maleo. Kamil szybko wskoczył na scenę i przywitał się z kumplem. Uzgodnili co zaśpiewają i już po chwili słychać było pierwsze dźwięki "Alibi. Super było, Kamil znał całą piosenkę i świetnie się wpasował w ten utwór. Potem Maleo się pożegnał, życzył mi jeszcze wszystkiego najlepszego i zostawił Kamila na scenie. Nie wiedziałam co on ma zamiar tam jeszcze robić skoro muzycy już zeszli, nawet nie miał gitary żeby zagrać. Jednak jemu to nie przeszkadzało i zaczął śpiewać  jakąś piosenkę. Szczerze, nawet nie wiedziałam jak się nazywa, ale to nie przeszkadzało mi w ogóle. Piękna piosenka i jeszcze to,  że Kamil cały czas spoglądał mi  w oczy. Ja oczywiście znowu się popłakałam.

- Wszystkiego najlepszego Nysia. - szepnął do mikrofonu i zszedł do nas ze sceny. Nie wytrzymałam i rzuciłam mu się w ramiona. Staliśmy tak chyba z 5 minut, aż Łukasz i Nadia dali nam do zrozumienia, że oni także są z nami. 

1 komentarz: