Minęło pół godziny i do salony weszli Kamil z Kondziem. Myślałam, że padnę. Kurcze mogłam się domyśleć, że korzystają z usług tego salonu. Wymusiłam na sobie uśmiech, w końcu to mój pierwszy dzień muszę dać z siebie wszystko. Widziałam, że oni byli równie zdziwieni jak ja.
- Witam panów. W czym mogę pomóc? - pomyślałam, że lepiej będzie jak będę udawać, że to zwykli klienci.
- Prosilibyśmy o dokręcenie dredów. - odpowiedział miło Kamil. Bardzo dobrze, że też udaje, że mnie nie zna. Co innego Kondzio, ten to zawsze nic nie ogarnia. Podszedł do mnie i mocno przytulił. Wszyscy gapili się na nas jak na głupich. Na szczęście Kamil odciągnął ode mnie swojego brata i uśmiechnął się szeroko.
- Przepraszam panią bardzo za brata, ale gdy biedaczek widzi piękną kobietę to wariuje. Mam nadzieję, że się pani nie gniewa. - spojrzał na mnie maślanymi oczami, przez co się zaczerwieniłam.
- Nie no skądże, nic się nie stało, a teraz zapraszam pierwszego z panów na fotel. - pierwszy usiadł Kamil, bo Kondzio się na mnie obraził, że tak się zachowałam. Będę musiała z nim pogadać. Szkoda mi go, jak widzę, że jest smutny. Marcin ucieszył się, że opanowałam tą sytuację i odszedł kawałek dalej. Widziałam, że co jakiś czas zerka czy sobie radzę. Kamil siedział przerażony i czekał aż zacznę.
- Nysia, ty w ogóle umiesz to robić? Błagam nie popsuj mi dredów.- szepnął zdenerwowany.
- To się okaże. -uśmiechnęłam się chytrze i wzięłam się do pracy. Tak na prawdę nie miałam dużo pracy. Kamil jak zobaczył, że znam się na rzeczy, odprężył się i zaczął nucić coś pod nosem. Nawet Kondzio przestał strzelać focha i podszedł do nas niby to patrzeć jak dokręcam dredy Kamilowi. Zaczął do mnie szeptać.
- Czemu udajesz, że nas nie znasz? - starał się mówić cicho, mam nadzieję, że nikt nic nie usłyszał.
- To mój pierwszy dzień tutaj. Jak z wami skończę Marcin zapyta się was jak mi poszło, a gdyby wiedzieli, że was znam to mogliby nie uwierzyć, że mówicie prawdę. - ostatni raz sprawdziłam czy na pewno skończyłam z Kamilem i uśmiechnęłam się szeroko.
- Dobrze, skończyłam. Teraz zapraszam pańskiego brata na fotel. - Kamil wstał i niby od niechcenia otarł się o mnie. Stanął koło mnie i szepnął.
- Nie wiedziałem, że się na tym znasz. - słyszałam uznanie w jego głosie.
- Wiele rzeczy o mnie nie wiesz. - odszedł i usiadł na kanapie, a Kondzio uśmiechnął się jak głupi i spojrzał na mnie.
- Konrad jestem. Ten mądrzejszy i przystojniejszy. A ten tam to Kamil. - wyciągnął rękę, a ja z zaskoczenia dopiero po chwili wyciągnęłam swoją. On spojrzał na mnie zalotnie i pocałował mnie w dłoń. Myślałam, że za chwilę trzepnę go czymkolwiek, byle się opamiętał.
- Hm... miło mi. Natalia.
- Mogę ci mówić Nyśka? - zapytał z niewinnym uśmiechem.
-Tak... tak pewnie.
- Dobrze zapraszam na fotel. - próbowałam się nie śmiać, ale Kondzio zawsze zrobi coś z czego nie mogę przestać się śmiać. Nawet inni pracownicy się śmiali.
- Z tobą wszędzie. - puścił mi oczko i w końcu usiadł. Pochyliłam się nad nim podczas dokręcania jego dredów i cicho syknęłam.
- Zabiję cie wiesz!?
- Też cię kocham.
Z nim miałam trochę więcej pracy, ale też więcej czasu do odegrania się. Co jakiś czas ciągnęłam go za dredy mocniej niż powinnam. On tylko się krzywił w lustrze.
- Nyśka błagam, przestań. - wyjęczał cichutko i zrobił minę zbitego psa.
- Masz szczęście, że cię lubię. Skoczyłam już, ale i tak jeszcze cię dorwę za ten teatrzyk. - wstał już uśmiechnięty.
- Bardzo ci dziękuję.
- Ja także. - dołączył do nas Kamil, a po nim Marcin.
- Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z usług Natalii.
- Pewnie Marcin. W końcu kogoś znalazłeś, bo już musieliśmy chodzić do innego salonu.
- Też się cieszę, że Nyśka jest z nami. - objął mnie ramieniem. Trochę się zdziwiłam, ale ok to tylko koleżeński gest. Natomiast Kamil się skrzywił i spojrzał na niego jakby chciał go zabić. Jednak po chwili się opamiętał, zapłacili, podziękowali jeszcze raz i wyszli.
- To co jak mi poszło? - zapytałam niepewnie.
- Hm... muszę się zastanowić. - powiedział teatralnie, a ja spojrzał na niego smutnymi oczyma.- Jak to jak? Świetnie! Jesteś bardzo dobra w tym co robisz. Teraz choć do biura, pogadamy. - poszłam za nim, nie wiedziałam o co chodzi. Przecież mówił, że sobie poradziłam. Usiadłam na fotelu i czekałam, aż zacznie.
- Czemu udawałaś?
- Ale o co chodzi? Kiedy udawałam? - robiłam z siebie głupią.
- Nyśka nie udawaj. Wiem, że ich znasz. Przecież ty jesteś z Kamilem. Czemu tak się zachowywałaś?
- Przepraszam Marcin, ale ja miałam nadzieję, że się nie dowiesz. Bałam się, że pomyślisz, gdy powiedzą, że dobrze mi poszło to tylko dlatego że mnie znają. A jak mam być do końca szczera to już nie jestem z Kamilem. Właśnie, a skąd wiedziałeś? - spojrzał na mnie jak na głupią.
- Nyśka, wasze zdjęcia krążyły po internecie, w gazetach i uwierz mi ślepy by nie mógł tego przeoczyć. - ja to na prawdę jestem głupia. Nawet o tym nie pomyślałam.
- No tak... ale mam nadzieję, że to nie zmienia niczego?
- Nie no coś ty. Nie pozbyłbym się takiego skarbu. - nie wiem czemu, ale czułam, że za tymi słowami kryje się nie tylko to, że jestem dobrym pracownikiem.
- Hm... cieszę się.
- Dobrze, to ja zamieszczę ogłoszenie w gazecie, internecie i gdzie się da, że mamy już dredmaker'a i możesz zacząć od jutra. Jak nie będziesz miała swoich klientów to będziesz pomagać fryzjerkom. Widziałem w twoich papierach, że na tym też się znasz. - uśmiechnął się ciepło.
- No pewnie, bardzo się cieszę i bardzo ci dziękuję. Mam nadzieję, że będę się mogła jakoś odwdzięczyć w przyszłości.
- Z pewnością. Coś wymyślę. - spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem. Nie spodobało mi się to, ale może taki już jest. - To co, na dzisiaj masz koniec. Zapraszam jutro o 9:30.
- Ok, na pewno będę. Dziękuję bardzo jeszcze raz. Cześć. - wymieniliśmy się jeszcze tylko numerami telefonów i poszłam uczcić ten dzień jakimś dużym ciachem. Wyszłam na mroźne powietrze i ruszyłam przed siebie. Włożyłam słuchawki w uszy i odpłynęłam. Doszłam do małej kawiarenki, w której byłam kiedyś z Kamilem na lodach parę dni po tym jak się poznaliśmy. Zamówiłam kremówkę i gorącą czekoladę. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Na ekranie wyświetlił się numer Kamila. Z niechęcią odebrałam.
- Tak?
- Nysia, możemy pogadać? - słyszałam niepewność w jego głosie.
- To zależy, ale ok mów.
- Nie przez telefon. Spotkasz się ze mną? - miał błagalny głos, nie sposób było mu odmówić.
- Dobra, niech ci będzie. Jestem w kawiarni. Kiedyś tu byliśmy. - powiedziałam i rozłączyłam się. Kelner przyniósł mi moje zamówienie. Mmm... ciasto było przepyszne. Zjadłam jeden kawałek, ale nadal miałam ochotę na coś słodkiego. Zamówiłam znowu to samo i akurat gdy kelner przyniósł mi zamówienie to przyszedł Kamil.
- Dla mnie to samo proszę. - powiedział kelnerowi po czym zwrócił się do mnie.
- Nysia... chciałem cię przeprosić. Wiem, że to brzmi strasznie banalnie, ale ja cię kocham. Nie umiem bez ciebie żyć. Czas w którym jestem bez ciebie jest czasem straconym. Proszę cię wybacz mi. Nie wiem dlaczego to wszystko ci powiedziałem, jestem strasznym kretynem. Proszę wybacz mi. Jesteś moim życiem, jesteście moim życiem. - miał łzy w oczach, ja zresztą też. Nie wiedziałam jak się zachować. Kocham go, ale mnie zranił. Jednak ja tez go zraniłam. Zrobiłam coś strasznego. Nie powinnam była go okłamywać. Źle zrobiłam, on też. Oboje tego żałujemy i chyba czas to naprawić.
- Kamil... ja też źle zrobiłam. Ale ja chciałam cię w ten sposób ochronić. Wiem, że nie jestem idealna i nie chcę żebyś był ze mną ze względu na dziecko. - teraz już płakałam na dobre.
- Nysia dla mnie jesteś ideałem. Kocham cię skarbie i uwierz mi, że jesteś dla mnie najlepszym co mogło mnie spotkać w życiu. - podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Kocham cię. - szepnął Kamil.
- Kocham cię. - odpowiedziałam również szeptem i złączyliśmy się w pocałunku.
- Witam panów. W czym mogę pomóc? - pomyślałam, że lepiej będzie jak będę udawać, że to zwykli klienci.
- Prosilibyśmy o dokręcenie dredów. - odpowiedział miło Kamil. Bardzo dobrze, że też udaje, że mnie nie zna. Co innego Kondzio, ten to zawsze nic nie ogarnia. Podszedł do mnie i mocno przytulił. Wszyscy gapili się na nas jak na głupich. Na szczęście Kamil odciągnął ode mnie swojego brata i uśmiechnął się szeroko.
- Przepraszam panią bardzo za brata, ale gdy biedaczek widzi piękną kobietę to wariuje. Mam nadzieję, że się pani nie gniewa. - spojrzał na mnie maślanymi oczami, przez co się zaczerwieniłam.
- Nie no skądże, nic się nie stało, a teraz zapraszam pierwszego z panów na fotel. - pierwszy usiadł Kamil, bo Kondzio się na mnie obraził, że tak się zachowałam. Będę musiała z nim pogadać. Szkoda mi go, jak widzę, że jest smutny. Marcin ucieszył się, że opanowałam tą sytuację i odszedł kawałek dalej. Widziałam, że co jakiś czas zerka czy sobie radzę. Kamil siedział przerażony i czekał aż zacznę.
- Nysia, ty w ogóle umiesz to robić? Błagam nie popsuj mi dredów.- szepnął zdenerwowany.
- To się okaże. -uśmiechnęłam się chytrze i wzięłam się do pracy. Tak na prawdę nie miałam dużo pracy. Kamil jak zobaczył, że znam się na rzeczy, odprężył się i zaczął nucić coś pod nosem. Nawet Kondzio przestał strzelać focha i podszedł do nas niby to patrzeć jak dokręcam dredy Kamilowi. Zaczął do mnie szeptać.
- Czemu udajesz, że nas nie znasz? - starał się mówić cicho, mam nadzieję, że nikt nic nie usłyszał.
- To mój pierwszy dzień tutaj. Jak z wami skończę Marcin zapyta się was jak mi poszło, a gdyby wiedzieli, że was znam to mogliby nie uwierzyć, że mówicie prawdę. - ostatni raz sprawdziłam czy na pewno skończyłam z Kamilem i uśmiechnęłam się szeroko.
- Dobrze, skończyłam. Teraz zapraszam pańskiego brata na fotel. - Kamil wstał i niby od niechcenia otarł się o mnie. Stanął koło mnie i szepnął.
- Nie wiedziałem, że się na tym znasz. - słyszałam uznanie w jego głosie.
- Wiele rzeczy o mnie nie wiesz. - odszedł i usiadł na kanapie, a Kondzio uśmiechnął się jak głupi i spojrzał na mnie.
- Konrad jestem. Ten mądrzejszy i przystojniejszy. A ten tam to Kamil. - wyciągnął rękę, a ja z zaskoczenia dopiero po chwili wyciągnęłam swoją. On spojrzał na mnie zalotnie i pocałował mnie w dłoń. Myślałam, że za chwilę trzepnę go czymkolwiek, byle się opamiętał.
- Hm... miło mi. Natalia.
- Mogę ci mówić Nyśka? - zapytał z niewinnym uśmiechem.
-Tak... tak pewnie.
- Dobrze zapraszam na fotel. - próbowałam się nie śmiać, ale Kondzio zawsze zrobi coś z czego nie mogę przestać się śmiać. Nawet inni pracownicy się śmiali.
- Z tobą wszędzie. - puścił mi oczko i w końcu usiadł. Pochyliłam się nad nim podczas dokręcania jego dredów i cicho syknęłam.
- Zabiję cie wiesz!?
- Też cię kocham.
Z nim miałam trochę więcej pracy, ale też więcej czasu do odegrania się. Co jakiś czas ciągnęłam go za dredy mocniej niż powinnam. On tylko się krzywił w lustrze.
- Nyśka błagam, przestań. - wyjęczał cichutko i zrobił minę zbitego psa.
- Masz szczęście, że cię lubię. Skoczyłam już, ale i tak jeszcze cię dorwę za ten teatrzyk. - wstał już uśmiechnięty.
- Bardzo ci dziękuję.
- Ja także. - dołączył do nas Kamil, a po nim Marcin.
- Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z usług Natalii.
- Pewnie Marcin. W końcu kogoś znalazłeś, bo już musieliśmy chodzić do innego salonu.
- Też się cieszę, że Nyśka jest z nami. - objął mnie ramieniem. Trochę się zdziwiłam, ale ok to tylko koleżeński gest. Natomiast Kamil się skrzywił i spojrzał na niego jakby chciał go zabić. Jednak po chwili się opamiętał, zapłacili, podziękowali jeszcze raz i wyszli.
- To co jak mi poszło? - zapytałam niepewnie.
- Hm... muszę się zastanowić. - powiedział teatralnie, a ja spojrzał na niego smutnymi oczyma.- Jak to jak? Świetnie! Jesteś bardzo dobra w tym co robisz. Teraz choć do biura, pogadamy. - poszłam za nim, nie wiedziałam o co chodzi. Przecież mówił, że sobie poradziłam. Usiadłam na fotelu i czekałam, aż zacznie.
- Czemu udawałaś?
- Ale o co chodzi? Kiedy udawałam? - robiłam z siebie głupią.
- Nyśka nie udawaj. Wiem, że ich znasz. Przecież ty jesteś z Kamilem. Czemu tak się zachowywałaś?
- Przepraszam Marcin, ale ja miałam nadzieję, że się nie dowiesz. Bałam się, że pomyślisz, gdy powiedzą, że dobrze mi poszło to tylko dlatego że mnie znają. A jak mam być do końca szczera to już nie jestem z Kamilem. Właśnie, a skąd wiedziałeś? - spojrzał na mnie jak na głupią.
- Nyśka, wasze zdjęcia krążyły po internecie, w gazetach i uwierz mi ślepy by nie mógł tego przeoczyć. - ja to na prawdę jestem głupia. Nawet o tym nie pomyślałam.
- No tak... ale mam nadzieję, że to nie zmienia niczego?
- Nie no coś ty. Nie pozbyłbym się takiego skarbu. - nie wiem czemu, ale czułam, że za tymi słowami kryje się nie tylko to, że jestem dobrym pracownikiem.
- Hm... cieszę się.
- Dobrze, to ja zamieszczę ogłoszenie w gazecie, internecie i gdzie się da, że mamy już dredmaker'a i możesz zacząć od jutra. Jak nie będziesz miała swoich klientów to będziesz pomagać fryzjerkom. Widziałem w twoich papierach, że na tym też się znasz. - uśmiechnął się ciepło.
- No pewnie, bardzo się cieszę i bardzo ci dziękuję. Mam nadzieję, że będę się mogła jakoś odwdzięczyć w przyszłości.
- Z pewnością. Coś wymyślę. - spojrzał na mnie z chytrym uśmieszkiem. Nie spodobało mi się to, ale może taki już jest. - To co, na dzisiaj masz koniec. Zapraszam jutro o 9:30.
- Ok, na pewno będę. Dziękuję bardzo jeszcze raz. Cześć. - wymieniliśmy się jeszcze tylko numerami telefonów i poszłam uczcić ten dzień jakimś dużym ciachem. Wyszłam na mroźne powietrze i ruszyłam przed siebie. Włożyłam słuchawki w uszy i odpłynęłam. Doszłam do małej kawiarenki, w której byłam kiedyś z Kamilem na lodach parę dni po tym jak się poznaliśmy. Zamówiłam kremówkę i gorącą czekoladę. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Na ekranie wyświetlił się numer Kamila. Z niechęcią odebrałam.
- Tak?
- Nysia, możemy pogadać? - słyszałam niepewność w jego głosie.
- To zależy, ale ok mów.
- Nie przez telefon. Spotkasz się ze mną? - miał błagalny głos, nie sposób było mu odmówić.
- Dobra, niech ci będzie. Jestem w kawiarni. Kiedyś tu byliśmy. - powiedziałam i rozłączyłam się. Kelner przyniósł mi moje zamówienie. Mmm... ciasto było przepyszne. Zjadłam jeden kawałek, ale nadal miałam ochotę na coś słodkiego. Zamówiłam znowu to samo i akurat gdy kelner przyniósł mi zamówienie to przyszedł Kamil.
- Dla mnie to samo proszę. - powiedział kelnerowi po czym zwrócił się do mnie.
- Nysia... chciałem cię przeprosić. Wiem, że to brzmi strasznie banalnie, ale ja cię kocham. Nie umiem bez ciebie żyć. Czas w którym jestem bez ciebie jest czasem straconym. Proszę cię wybacz mi. Nie wiem dlaczego to wszystko ci powiedziałem, jestem strasznym kretynem. Proszę wybacz mi. Jesteś moim życiem, jesteście moim życiem. - miał łzy w oczach, ja zresztą też. Nie wiedziałam jak się zachować. Kocham go, ale mnie zranił. Jednak ja tez go zraniłam. Zrobiłam coś strasznego. Nie powinnam była go okłamywać. Źle zrobiłam, on też. Oboje tego żałujemy i chyba czas to naprawić.
- Kamil... ja też źle zrobiłam. Ale ja chciałam cię w ten sposób ochronić. Wiem, że nie jestem idealna i nie chcę żebyś był ze mną ze względu na dziecko. - teraz już płakałam na dobre.
- Nysia dla mnie jesteś ideałem. Kocham cię skarbie i uwierz mi, że jesteś dla mnie najlepszym co mogło mnie spotkać w życiu. - podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Kocham cię. - szepnął Kamil.
- Kocham cię. - odpowiedziałam również szeptem i złączyliśmy się w pocałunku.
Po prostu Kocham ;)
OdpowiedzUsuńKiedy można się spodziewać kolejnego ???
Jaki świetny! I ten Kondziu mnie rozbawil ahaha :D
OdpowiedzUsuńJak dobrze ze się pogodzili, ale szczerze mówiąc szkoda ze ona jest w ciązy, myslałam ze jak są tacy ,odzi to jeszcze 'pobawia' sie zyciem, pochodzą na imprezy, jakieś szalone noce, koncerty, wyjazdy a nie dziecko i tak 'usadzenie' na tylku ;)
Teraz też trochę żałuję, że tak jest, ale już za późno na zmiany :)
UsuńDzięki wielkie że ci się podoba :)
O cie bracie <# Jak słodko,że się pogodzili <3 Kochammm Twego bloga panienko <3
OdpowiedzUsuńDziękuję wam bardzo. Wasze komentarze bardzo motywują do pisania :)
OdpowiedzUsuńNastępny prawdopodobnie w środę, ale nie obiecuję na 100% bo nie wiem czy się wyrobię. Niestety obowiązki szkolne wzywają :(
Pozdrawiam :)
Kocham <3 Kiedy następny .?
OdpowiedzUsuńDawaj nastepny ! kochammm <3 niech oni sie juz nie kloca proszee ! teraz niech Nysia szczesliwie urodzi ale wczesniaka, co by sie akcja dziala jeszcze :)
OdpowiedzUsuńKiedy następny ? - Ja już tęsknię ;(
OdpowiedzUsuńSuper piszesz :) czekam na kolejnyy xd
OdpowiedzUsuńKiedy Kolejny??
OdpowiedzUsuńkiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńKiedy następny???
OdpowiedzUsuńKiedy nowy rozdział???
OdpowiedzUsuńNo ejjj kiedy nastepny ?? czekam i czekam ... :( :(
OdpowiedzUsuńKiedy nowy ROZDZIAŁ ? Ja też tylko czekam, czekam ;-( ;-(
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny???
OdpowiedzUsuń