wtorek, 20 sierpnia 2013

Rozdział 11

OCZAMI KAMILA:
To było straszne, jak to wszystko mogło się tak potoczyć? Przecież poszedłem tam żeby to wszystko wytłumaczyć. Nawet w najgorszej opcji nie spodziewałbym się tego. Czy ja dla niej na prawdę nic nie znaczyłem? Chociaż już sam nic nie wiem, jak widać nie znam jej. Wychodząc już z jej podwórka zderzyłem się  z kimś. Myślałem, że to jej rodzice więc chciałem być miły.
- Dzień dobry. - dopiero wtedy spojrzałem kto przede mną stoi. A był tonie kto inny jak ten cholerny Łukasz. - Ach to tylko ty . Cześć. - chciałem już odejść, ale mnie zatrzymał.
- Kamil czekaj. Stało się coś, bo masz minę jak byś miał za chwilę paść i nigdy już się nie podnieść. - ja pier... niech on się już zamknie. Nie chce mu zrobić krzywdy,  a jak nie przestanie pieprzyć to tak się stanie.
- Nie, nic się nie stało. - wycedziłem przez zęby.
- Ej, stary przecież widzę, ze coś jest nie tak. Może chcesz pogadać? To o Nysię chodzi tak? Pokłóciliście się? Może ja z nią pogadam co?
- Człowieku rób co chcesz ona i tak woli ciebie.
- Jak to woli mnie?? - Łukasz był zszokowany tym co powiedziałem, widocznie niezły z niego aktor.
- Nie udawaj głupka. Widziałem jak się wczoraj zachowywaliście wobec siebie. Ślepy nie jestem i mam rozum. Do tego Natalia mi to wszystko dzisiaj potwierdziła. Powiedziała, że to ty jej się podobasz. Daj mi już spokój. -zacząłem iść w byle jaką stronę.
- Kamil czekaj! - zawołał za mną Łukasz.  - Przecież to nie tak. Ona cię okłamała. Natalia nic do mnie nie czuje. To o ciebie była zazdrosna gdy tańczyłeś z Nadią. Co ty ślepy jesteś? Nie widzisz  jak na ciebie patrzy? - nie wiedziałem, jak zareagować na jego słowa. Przecież to nie może być racja. Sama mi powiedziała, że nic dla niej nie znaczę. To ona wie w końcu co czuje, nie on. Tylko czemu, miałby kłamać. Sam nie wiem co mam o tym myśleć.
- Skąd to niby wiesz?  - wolałem się czegoś więcej dowiedzieć.
- Sama mi to wczoraj powiedział. Płakała, gdy zobaczyła jak się całujecie.
- Jak to? Skoro wy też się całowaliście?
- Stary to nie było na poważnie. Ona chciała tylko wzbudzić twoją zazdrość. Zresztą z twojej strony też chyba tak było co? Nie powiesz mi, że  z Nadią to tak na poważnie co? - głupio mi się zrobiło, że Łukasz wie o tym jak potraktowałem Nadię.
 - Wiem, zachowałem się jak kompletny idiota. Nie powinienem jej tak wykorzystywać. Powinienem ją przeprosić.
- Nadią się aż tak nie przejmuj. Zdaje mi się, że też chciała cię tylko wykorzystać. Jak się zorientowała, że ty to ten sławny koleś, zaczęła się do ciebie ślinić. Więc nie jesteś jej winien przeprosin. Lepiej wyjaśnij sobie wszystko z Nyśką. A właśnie jak się ona czuje? - widać, że się martwi o nią.
- Nie mam pojęcia, jak jest teraz. Jednak gdy u niej byłem zraniłam ją bardzo. Widziałem jak ją to zabolało. Zachowałem się jak ostatni idiota. Potraktowałem ją jak pierwszą lepszą dziewczynę, która leci na każdego. Jestem kretynem . Jak ja mogłem tak do niej powiedzieć? Przecież ona taka nie jest i ja dobrze o tym wiem. Znam ją zaledwie parę dni, ale uwierz mi, że mi na niej zależy. Chcę by była moją przyjaciółką. Nie chciałem jej skrzywdzić. - głupio mi było tak się przed nim tłumaczyć, ale on też jest wobec mnie w porządku, więc muszę być szczery z nim.
- O kurcze. Szczerze? To masz nieźle przewalone Kamil. Ona mi kiedyś powiedziała, że jak by ją ktoś tak kiedykolwiek potraktował to nie wybaczyła by tego nikomu , nawet osobie którą kocha. Jednak miejmy nadzieję, że z tobą będzie inaczej. Ona cię lubi, może to jakoś pomoże. - po tym co usłyszałem, nie miałem już nadziei. To koniec. Już nigdy nie zobaczę jej uśmiechu, jej pięknej twarzy, jej całej. Boże... dlaczego ja muszę być takim głupkiem? Jak mogłem skrzywdzić osobą, na której mi zależy. Nigdy nie czułem niczego podobnego wobec nikogo. Wiedziałem, że się polubimy od razu jak wszedłem do tego wagonu i zobaczyłem jej piękny szczery uśmiech sięgający oczu.
- Wiem, nic nie mów. Jestem w totalnej dupie. Nie mam co się już łudzić. Ale dzięki, że ze mną pogadałeś. Chociaż wiem na czym stoję.
- Kamil  nie załamuj się tak od razu. Przecież jeszcze nic nie wiadomo. Spróbuję z nią pogadać i może jakoś to będzie. - poklepał mnie na pocieszenie po plecach. 
 - Dzięki. Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy i muszę ci się do czegoś przyznać. Wychodząc stąd miałem ochotę cię zabić. Gdy pomyślałem, że to ty będziesz ją pocieszać kiedy będzie smutna, że to ty będziesz się z nią wygłupiać, że to ty będziesz jej jedynym przyjacielem, po prostu się załamałem... Przepraszam nie powinienem o tobie źle myśleć. Jesteś prawdziwym przyjacielem. Dzięki. - uśmiechnąłem się delikatnie. nie myślałam, że to kiedyś powiem.
- Nie ma za co. Masz tu mój numer. Nie obiecuję, że pomogę, ale zrobię co będę mógł. - wymieniliśmy się numerami, żeby mieć jakiś kontakt ze sobą. - Pójdę do niej, pogadam i dam ci znać. Trzymaj się.
- Jeszcze raz dzięki. Będę czekał na twój telefon. - poszedłem do domu. Nie miałem na nic siły. Kompletnie się załamałem.
OCZAMI NATALII:
Nie wiem ile tak siedziałem pod tymi drzwiami. Może minutę, dwie, a może nawet i z godzinę. Jak on mógł... A ja go tak polubiłam. Zaufałam mu, mimo że go dopiero co poznałam. Widać to był błąd. Zawsze byłam naiwna i chyba nigdy się to nie zmieni. Muszę się wziąć w garść. Nie mogę przez jakiegoś palanta się załamywać. Próbowałam się sama podtrzymywać na duchu jednak łatwo mi było pomyśleć gorzej zrobić. To tak strasznie boli. Nie chcę już nic czuć. Chcę się zapaść pod ziemię i nie odczuwać ani bólu ani tęsknoty. 

-Nyśka jesteś silna. Dasz radę, dasz radę, dasz radę... - powtarzałam to sobie co chwilę jak mantrę, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. 

4 komentarze:

  1. Świetny Świetny Świetny.!!! :) Czekam na kolejny. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rodzial :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne i trzymajace w napieciu ;)Czekam na kolejne ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo :)To co piszecie jest bardzo miłe. Zachęcam do komentowania :)Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń