-
Cześć. Co ty tu robisz? - zapytałam zaskoczona jego wizytą.
-
Pomyślałem, że wpadnę i gdzieś pójdziemy.
- uśmiech nie schodził mu z twarzy, na co mi o mało co serce nie
wyskoczyło z piersi.
-
Hmmm.... no czemu nie? Tylko, że ja właśnie miałam iść na spacer z Piotrusiem.
- uśmiechnęłam się przepraszająco.
-
Przecież to żaden problem, pójdę z wami jeśli oczywiście pozwolicie. - ach ten
jego piękny uśmiech.
-
No nie wiem, nie wiem. Jak myślisz Piotruś , pozwolimy mu iść z nami?
-
No nie wiem, nie wiem... - Piotruś zaczął mnie naśladować, a że robił to bardzo
dobrze Kamilowi zrzedła mina.
-
No dobra to może innym razem.- powiedział przygnębiony.
-
No co ty żartowałem! - wykrzyknął Piotruś. - Przecież im nas więcej tym lepiej,
ale obiecaj, że nie zabierzesz mi siostry. - powiedział z poważną miną, co mnie
jeszcze bardziej wzruszyło. Mogłabym dla niego zrobić wszystko. Kamil po jego słowach zaczął się śmiać.
-
Obiecuję, że nigdy nie zabiorę ci siostry. Słowo harcerza! - zasalutował.
Śmiesznie to wyglądało.
-
Ok to teraz idziemy na lody. - wziął nas za ręce i pociągnął w stronę swojej
ulubionej lodziarni. Były tam przepyszne lody. Miałam swoje ulubione o smaku
gumy do żucia. Tak fajnie barwiły język.
-
To co jakie chcecie? Pójdę kupić. - zapytał Kamil.
-
No co ty nie wygłupiaj się, ja zapłacę. - nie chciałam, żeby Kamil za mnie
płacił.
-
Nyśka, nie denerwuj mnie, tylko idź zajmij miejsce, a Piotruś mi pomoże
przynieść lody. - posłał mi ten
zniewalający uśmiech, od którego miękły mi kolana.
-
Hej! Ja już nie jestem dzieckiem. Nie mów na mnie Piotruś. Mam na imię Piotrek.
- wyglądało to strasznie śmiesznie jak Piotruś się tak bulwersował. Kamil o
mało co się nie zakrztusił od powstrzymywania śmiechu.
-
Dobra, dobra.- Kamil podniósł ręce w geście obronnym. - Stary wyluzuj. Toć
widzę, że z ciebie już kawał chłopa. - nie mogłam wytrzymać ze śmiechu i prawie
co się nie posikałam. Mina Piotrusia
była bezbłędna. Nie wiedział, czy Kamil się z niego nabija, czy na serio to
powiedział. Wolałam już iść i zająć miejsca, żeby nie urazić uczuć mojego
małego braciszka. Usiadłam i zastanawiałam
się jakie lody kupi Kamil. Może zgadnie. Taa... jasne, jaka ja jestem głupia,
jakim cudem ma zgadnąć jakie lubię lody, chyba że Piotruś zapamiętał jakie lubię.
Wrócili
i mocno się zdziwiłam, gdy zobaczyłam co Kamil niesie.
-
Nie wiedziałem jakie lubisz, więc wziąłem moje ulubione. - postawił przede mną
mój ulubiony pucharek lodów o smaku gumy do żucia. Zobaczyła moją zaskoczoną
minę.
-
Coś nie tak?
-
Nie, nie tylko przyznaj się, ze Piotruś ci powiedział jakie lubię lody.
-
No co ty, Piotrek nie pamiętał więc wziąłem takie jakie ja lubię, a co ty też
je lubisz? - zapytał zdziwiony.
-
Lubię? Ja je uwielbiam. To moje ulubione lody w tym mieście. - uśmiech nie
schodził mi z twarzy.
-
To super. Widzisz? Nawet smak lodów nas łączy. - nie wiedziałam co o tym sądzić.
Po co on to wszystko robi i mówi. Przez to jeszcze bardziej wariuję.
Po co on to wszystko robi i mówi. Przez to jeszcze bardziej wariuję.
-
Dobra, dobra. Nie gadaj tylko wcinaj. Zobacz Piotruś yyy... Piotrek już połowy nie
ma, a ty tylko gadasz. - zaczęłam się przekomarzać.
Gdy
skończyliśmy jeść lody, poszliśmy na plac zabaw. Były tam bardzo duże sprzęty
do zabawy więc i my mieliśmy niezły ubaw. Ganialiśmy się we trójkę,
obsypywaliśmy piaskiem, zjeżdżaliśmy wszyscy razem na zjeżdżalni. Kamil jechał
jako pierwszy, ja za nim, a na końcu Piotruś. To musiało być straszne dla
Kamila jak i ja i mały na niego wpadliśmy. Jednak on tylko zaczął się śmiać i
turlać po pisku. Przez jego zachowaniem
coraz więcej ludzi nam się zaczęło przyglądać. Gdy zorientowali się, że to
Kamil Bednarek od razu zaczęli podchodzić po autograf i zdjęcie. Szczerze to
się tylko dziwiłam jakim cudem oni zawsze mają przy sobie karteczkę i coś do
pisania. Na szczęście Kamil szybko się uwinął i już po chwili mogliśmy iść.
-
Kamil, czemu ci ludzie chcieli od ciebie autograf? - zapytał Piotruś, nie
wiedząc o co chodzi.
-
Bo Kamil jest muzykiem i jest znany przez wiele osób. - wytłumaczyłam mu.
-
Dziwne, nigdy cię nie słyszałem, ani nie widziałem, na plakatach. - mały był
tym bardzo zainteresowany.
- Obiecuję
ci, że jak wrócimy do domu to ci go pokarzę w internecie.
-
Przestań, nie ma co pokazywać Nysia. - Kamil jak to on, zawsze skromny.
-
Już nie udawaj takiego skromnego, przyznaj się, że kręci cię to jak te
wszystkie fanki zrobiłyby dla ciebie wszystko. - powiedziałam to żartobliwie,
jednak bałam się jego odpowiedzi.
-
No co ty. Kocham moich fanów, ale uwierz, że czasami jest to bardzo męczące.
Widzisz, teraz było tylko parę ludzi, jednak rzadko się zdarza, że mogę
spokojnie się przejść w miejscu publicznym, bo zawsze znajdzie się jakaś
napalona fanka, która najchętniej by mnie na miejscu udusiła ze szczęścia.
-
Fuj, baby są głupie. - Piotruś miał taką minę, że nie wiadomo było czy mamy się śmiać czy
płakać.
-
Ej! Piotruś, ja też jestem babą jak to powiedziałeś. - udawałam, że się
obraziłam na niego.
-
Nysia, ty nie jesteś babą tylko dziewczyną i moją kochaną siostrą. -podszedł i
wtulił się we mnie. - Kocham cię. - szepnął cichutko.
-
Ja ciebie też braciszku, a teraz chodźmy do domu. Dosyć tego dobrego, mama
pewnie się niepokoi. - gdy byliśmy już pod domem , Piotruś pożegnał się z
Kamilem i pobiegł do domu.
-
Nyśka, może miałabyś ochotę pójść ze mną do domu mojego dziadka. Posiedzimy nad
jeziorem, taka piękna pogoda. - zrobił maślane oczka.
-
No dobrze. Chętnie, tylko skocze i powiem mamie, że idę z tobą. - już po chwili
byliśmy w drodze do tego pięknego miejsca, które miało dla mnie ogromne
znaczenie.
Przepraszam, ale mam teraz mało czasu i rozdziały nie będą się tak często pojawiały, jednak postaram się wpadać tu w wolnej chwili i coś napisać. Pozdrawiam i zachęcam do komentowania.
Kocham Twojego bloga.!!
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz ile twoje słowa dla mnie znaczą :) Dziękuję bardzo :)
OdpowiedzUsuńSuper rozdział ! Tak samo jak blog ! Kiedy kolejny ? ;D
OdpowiedzUsuń