wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 16

- Cześć. Co ty tu robisz? - zapytałam zaskoczona jego wizytą.
- Pomyślałem, że wpadnę i gdzieś pójdziemy.  - uśmiech nie schodził mu z twarzy, na co mi o mało co serce nie wyskoczyło  z piersi.
- Hmmm.... no czemu nie? Tylko, że ja właśnie miałam iść na spacer z Piotrusiem. - uśmiechnęłam się przepraszająco.
- Przecież to żaden problem, pójdę z wami jeśli oczywiście pozwolicie. - ach ten jego piękny uśmiech.
- No nie wiem, nie wiem. Jak myślisz Piotruś , pozwolimy mu iść z nami?
- No nie wiem, nie wiem... - Piotruś zaczął mnie naśladować, a że robił to bardzo dobrze Kamilowi zrzedła mina.
- No dobra to może innym razem.- powiedział przygnębiony.
- No co ty żartowałem! - wykrzyknął Piotruś. - Przecież im nas więcej tym lepiej, ale obiecaj, że nie zabierzesz mi siostry. - powiedział z poważną miną, co mnie jeszcze bardziej wzruszyło. Mogłabym dla niego zrobić wszystko. Kamil po  jego słowach zaczął się śmiać.
- Obiecuję, że nigdy nie zabiorę ci siostry. Słowo harcerza! - zasalutował. Śmiesznie to wyglądało.
- Ok to teraz idziemy na lody. - wziął nas za ręce i pociągnął w stronę swojej ulubionej lodziarni. Były tam przepyszne lody. Miałam swoje ulubione o smaku gumy do żucia. Tak fajnie barwiły język.
- To co jakie chcecie? Pójdę kupić. - zapytał Kamil.
- No co ty nie wygłupiaj się, ja zapłacę. - nie chciałam, żeby Kamil za mnie płacił.
- Nyśka, nie denerwuj mnie, tylko idź zajmij miejsce, a Piotruś mi pomoże przynieść lody.  - posłał mi ten zniewalający uśmiech, od którego miękły mi kolana.  
- Hej! Ja już nie jestem dzieckiem. Nie mów na mnie Piotruś. Mam na imię Piotrek. - wyglądało to strasznie śmiesznie jak Piotruś się tak bulwersował. Kamil o mało co się nie zakrztusił od powstrzymywania śmiechu.
- Dobra, dobra.- Kamil podniósł ręce w geście obronnym. - Stary wyluzuj. Toć widzę, że z ciebie już kawał chłopa. - nie mogłam wytrzymać ze śmiechu i prawie co się nie posikałam.  Mina Piotrusia była bezbłędna. Nie wiedział, czy Kamil się z niego nabija, czy na serio to powiedział. Wolałam już iść i zająć miejsca, żeby nie urazić uczuć mojego małego braciszka. Usiadłam i  zastanawiałam się jakie lody kupi Kamil. Może zgadnie. Taa... jasne, jaka ja jestem głupia, jakim cudem ma zgadnąć jakie lubię lody, chyba że Piotruś zapamiętał jakie lubię.
Wrócili i mocno się zdziwiłam, gdy zobaczyłam co Kamil niesie.
- Nie wiedziałem jakie lubisz, więc wziąłem moje ulubione. - postawił przede mną mój ulubiony pucharek lodów o smaku gumy do żucia. Zobaczyła moją zaskoczoną minę.
- Coś nie tak?
- Nie, nie tylko przyznaj się, ze Piotruś ci powiedział jakie lubię lody.
- No co ty, Piotrek nie pamiętał więc wziąłem takie jakie ja lubię, a co ty też je lubisz? - zapytał zdziwiony.
- Lubię? Ja je uwielbiam. To moje ulubione lody w tym mieście. - uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- To super. Widzisz? Nawet smak lodów nas łączy. - nie wiedziałam co o tym sądzić.
Po co on to wszystko robi i mówi. Przez to jeszcze bardziej wariuję.
- Dobra, dobra. Nie gadaj tylko wcinaj. Zobacz Piotruś yyy... Piotrek już połowy nie ma, a ty tylko gadasz. - zaczęłam się przekomarzać.
Gdy skończyliśmy jeść lody, poszliśmy na plac zabaw. Były tam bardzo duże sprzęty do zabawy więc i my mieliśmy niezły ubaw. Ganialiśmy się we trójkę, obsypywaliśmy piaskiem, zjeżdżaliśmy wszyscy razem na zjeżdżalni. Kamil jechał jako pierwszy, ja za nim, a na końcu Piotruś. To musiało być straszne dla Kamila jak i ja i mały na niego wpadliśmy. Jednak on tylko zaczął się śmiać i turlać po pisku. Przez jego  zachowaniem coraz więcej ludzi nam się zaczęło przyglądać. Gdy zorientowali się, że to Kamil Bednarek od razu zaczęli podchodzić po autograf i zdjęcie. Szczerze to się tylko dziwiłam jakim cudem oni zawsze mają przy sobie karteczkę i coś do pisania. Na szczęście Kamil szybko się uwinął i już po chwili mogliśmy iść.
- Kamil, czemu ci ludzie chcieli od ciebie autograf? - zapytał Piotruś, nie wiedząc o co chodzi.
- Bo Kamil jest muzykiem i jest znany przez wiele osób. - wytłumaczyłam mu.
- Dziwne, nigdy cię nie słyszałem, ani nie widziałem, na plakatach. - mały był tym bardzo zainteresowany.
 - Obiecuję  ci, że jak wrócimy do domu to ci go pokarzę w internecie.
- Przestań, nie ma co pokazywać Nysia. - Kamil jak to on, zawsze skromny.
- Już nie udawaj takiego skromnego, przyznaj się, że kręci cię to jak te wszystkie fanki zrobiłyby dla ciebie wszystko. - powiedziałam to żartobliwie, jednak bałam się jego odpowiedzi.
- No co ty. Kocham moich fanów, ale uwierz, że czasami jest to bardzo męczące. Widzisz, teraz było tylko parę ludzi, jednak rzadko się zdarza, że mogę spokojnie się przejść w miejscu publicznym, bo zawsze znajdzie się jakaś napalona fanka, która najchętniej by mnie na miejscu udusiła ze szczęścia.
- Fuj, baby są głupie. - Piotruś miał taką minę, że  nie wiadomo było czy mamy się śmiać czy płakać.
- Ej! Piotruś, ja też jestem babą jak to powiedziałeś. - udawałam, że się obraziłam na niego.
- Nysia, ty nie jesteś babą tylko dziewczyną i moją kochaną siostrą. -podszedł i wtulił się we mnie. - Kocham cię. - szepnął cichutko.
- Ja ciebie też braciszku, a teraz chodźmy do domu. Dosyć tego dobrego, mama pewnie się niepokoi. - gdy byliśmy już pod domem , Piotruś pożegnał się z Kamilem i pobiegł do domu.
- Nyśka, może miałabyś ochotę pójść ze mną do domu mojego dziadka. Posiedzimy nad jeziorem, taka piękna pogoda. - zrobił maślane oczka.

- No dobrze. Chętnie, tylko skocze i powiem mamie, że idę z tobą. - już po chwili byliśmy w drodze do tego pięknego miejsca, które miało dla mnie ogromne znaczenie. 


Przepraszam, ale mam teraz mało czasu i rozdziały nie będą się tak często pojawiały, jednak postaram się wpadać tu w wolnej chwili i coś napisać. Pozdrawiam i zachęcam do komentowania. 

3 komentarze:

  1. Kocham Twojego bloga.!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiesz ile twoje słowa dla mnie znaczą :) Dziękuję bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział ! Tak samo jak blog ! Kiedy kolejny ? ;D

    OdpowiedzUsuń