Nasze twarze dzieliło zaledwie parę centymetrów. Chciałam coś powiedzieć, ale
zobaczyłam, że Kamil spogląda na moje usta i pochyla delikatnie głowę i zamiast
w usta całuje mnie w policzek. Przy tym strasznie głupio się śmieje.
- I z czego tak się cieszysz co? - warknęłam.
Z jednej strony cieszyłam się, że mnie nie pocałował, ale gdzieś w środku było
mi trochę przykro. O czym ja myślę. Jesteśmy przyjaciółmi i tak ma zostać.
- Oj
Nysia nie denerwuj się. Gdybyś zobaczyła swoją minę też byś się śmiała. Na
serio myślałaś, że cię pocałuję? - zapytał i zadarł brew do góry. - A może
chciałaś żebym to zrobił co? - zaczął
się ze mnie znowu śmiać, jednak widziałam, że czeka na odpowiedź niecierpliwie, zainteresowaniem.
- Nie
schlebiaj sobie mój drogi. Uwierz, że nigdy nie będę chciała cię pocałować. Mam
innych od tego. - chciałam powiedzieć coś głupiego, żeby rozluźnić atmosferę,
ale zdałam sobie sprawę jak to głupio zabrzmiało. Kamil spojrzał na mnie jak na
głupią. - Yyy... znaczy... - kurczę nie wiedziałam jak to sprostować. Dziwnie
się czułam jak on tak na mnie patrzył.
- Wiem
Nysia, że nie o to ci chodziło. Spokojnie ja to rozumiem. Nie przejmuj się, to
tylko tak głupio zabrzmiało. - uśmiechnął się pocieszająco.
- To
dobrze. Ah i gdybyś nie zauważył nadal na mnie leżysz, więc łaskawie rusz tyłek
bo mnie przygniatasz.
- No
wiesz co? Wiele dziewczyn marzy bym na nich leżał. - powiedział z udawaną
powagą, lecz długo nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem, a ja razem z nim. Po
chwili jak sie uspokoiliśmy, podniósł się i pomógł mi wstać. Wróciliśmy przed
kominek i znowu popijaliśmy winko i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Wypiliśmy
dwie butelki wina i dość mocno nas wzięło. Nie mogłam się podnieść i to tym
razem ja wylądowałam na Kamilu przez przypadek.
- Ooo...
widzę, że wystarczy trochę winka, a ty już na mnie lecisz. - ach ten jego męski
głos, aż ciarki przechodzą.
- To ty
Kamilku jeszcze nie wiesz, że na ciebie każda dziewczyna leci? No wiesz ta
twoja przystojna buźka, dredy, no i ten męski zarost. Ach jakiś ty przystojny.
Hmmm... - przyjrzałam mu się dokładnie. - Wiesz co? Jednak nie jesteś już taki
przystojny. - zrobiło mu się smutno, to chciałam cmoknąć go w policzek, ale trafiłam w kącik ust. - Oj
przepraszam. - wybąkałam nieśmiało.
- I kto
tu mówił, że nigdy nie będzie chciał mnie pocałować? Przyznaj się, że
specjalnie na mnie poleciałaś. - miał taki piękny łobuzerki uśmiech, aż nie
miałam ochoty na niego krzyczeć za to co powiedział.
- Kamil,
Kamil, Kamil, jesteś już taki duży, a nadal wierzysz, że marzenia się
spełniają? Chyba czas żebyś dowiedział się jaka jest smutna prawda, kochanie. -
zaakcentowałam ostatnie słowo, dałam mu znowu buziaka, tym razem trafiłam w
policzek. Chciałam z niego zejść, ale mnie przytrzymał. Przeturlał nas tak, że
to on teraz był nade mną.
-
Kochanie - on także zaakcentował to słowo - trzeba wierzyć, że marzenia się
spełniają. Ja jestem tego żywym przykładem. - szepnął i pocałował mnie w usta.
Czując, że nie odpowiedziałam na pocałunek odsunął się ode mnie i spojrzał mi w
oczy. Chciał już coś powiedzieć, lecz ja przyciągnęłam go z powrotem do siebie.
Może to dlatego, że się upiłam, a może dlatego, że na prawdę miałam na to
ochotę. Nasz pocałunek był coraz bardziej namiętny. Wstaliśmy nie dorywając się
od siebie i przewracając wszystko co stało nam na drodze dotarliśmy do
sypialni. Kamil zaczął ściągać mi koszulkę, nie pozostałam mu dłużna i to samo
zrobiłam z jego koszulką. Rozpięliśmy sobie wzajemnie spodnie i już po chwili
byliśmy nadzy. Czułam się wspaniale czując tak blisko siebie Kamila. Pragnęłam
go bardziej, niż jakiegokolwiek innego mężczyznę. Był taki czuły, ale zarazem
namiętny. Uwierzcie mi dawno się tak nie czułam. To była najpiękniejsza chwila
w moim życiu. Czułam jak coraz bardziej jego ciało napiera na moje. Jego dłonie
wędrowały po całym moim ciele.
Rozkoszowałam się każdą sekundą przy nim. Po dłuższym czasie spoceni
przylgnęliśmy do siebie i tak zasnęliśmy.
...
Otworzyłam
oczy i w pierwszej chwili nie wiedziałam gdzie jestem, jednak zobaczyłam
śpiącego
Kamila obok mnie i wszystko sobie przypomniałam. Nie wiedziałam jak się zachować. Było mi strasznie głupio. Przecież jesteśmy przyjaciółmi i nie powinno do tego dojść. Cholera i co teraz? - zastanawiałam się. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jak wyjdę zanim Kamil się obudzi. Wstałam i po cichutku jak myszka pozbierałam swoje ubrania i wyszłam z pokoju. Gdy już po chwili doprowadziłam się do porządku w łazience wyszłam n z niej i poszłam do salonu po swoją torebkę, gdy nagle na kogoś wpadłam. Wydarłam się jak głupia, mimo że przecież to nie mógł być kto inny jak Kamil.
Kamila obok mnie i wszystko sobie przypomniałam. Nie wiedziałam jak się zachować. Było mi strasznie głupio. Przecież jesteśmy przyjaciółmi i nie powinno do tego dojść. Cholera i co teraz? - zastanawiałam się. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jak wyjdę zanim Kamil się obudzi. Wstałam i po cichutku jak myszka pozbierałam swoje ubrania i wyszłam z pokoju. Gdy już po chwili doprowadziłam się do porządku w łazience wyszłam n z niej i poszłam do salonu po swoją torebkę, gdy nagle na kogoś wpadłam. Wydarłam się jak głupia, mimo że przecież to nie mógł być kto inny jak Kamil.
- Błagam
nie krzycz. Głowa mi pęka. Poczekaj tu chwilę, pójdę tylko po wodę. - chciałam
się wymknąć, ale Kamil ciągle na mnie patrzył. - Nawet jeśli zaczniesz uciekać
i tak cię dogonię. Musimy pogadać. - wrócił z dwoma butelkami wody, jedną dał
mnie co przyjęłam ze słabym uśmiechem, niestety na lepszy nie potrafiłam się
zmusić.
-
Hmmm... - chciałam zacząć, ale mi przerwał.
- Nie Nyśka
poczekaj. Muszę coś powiedzieć. - spuścił wzrok, widać że mu jest równie głupio
co mi. - Chciałem cię przeprosić, nie powinienem tak się zachować. Szczerze to
nie mam pojęcia co mną kierowało. Mógłbym się bronić tym, że byłem pijany,
jednak nic nie naprawi mojego zachowania. Stało się i jakoś musimy z tym żyć.
Proszę cię tylko o jedno, nie odwracaj się ode mnie tylko dlatego że się
kochaliśmy. Właściwie to aż dlatego, bo to nie jest mała sprawa, ale na prawdę
nie chciałbym przez to cię stracić. Myślisz, że mogłabyś mi to jakoś wybaczyć?
- spoglądał na mnie jak dziecko, które coś zbroiło, przez to było mi jeszcze
bardziej głupio.
- Kamil
nie możesz obwiniać tylko siebie. Przecież ja też jestem dorosła i wiedziałam
jak się to skończy, ale mimo to nie przerwałam tego, bo tak na prawdę tego
chciałam. Więc nie obwiniaj się, bo jak to robisz mam jeszcze większego kaca
moralnego. Zapomnijmy o tym, załóżmy że to tylko taki nic nie znaczący
incydent. - powiedziałam tak, jednak w sercu czułam inaczej. Dla mnie to ma
ogromne znaczenie, ale wiem, że dla Kamila był to tylko seks z jakąś
dziewczyną. Więc i ja muszę na to tak patrzeć.
- Na
prawdę chcesz zapomnieć? - nie wiedziałam czemu się nie cieszy, przecież to nie
mogło mieć dla niego żadnego znaczenia.
- Tak
Kamil, myślę, że tak będzie lepiej. Takie rzeczy się zdarzają najlepszym. Oboje
mieliśmy ochotę na seks i sobie ulżyliśmy. Można powiedzieć, że wzajemnie się
wykorzystaliśmy. Nic wielkiego. Zapomnijmy o tym jak najszybciej i koniec
tematu. - chciałam zakończyć tą trudną rozmowę dla mnie.
-
Dobrze, skoro tego chcesz to postaram się zapomnieć. - podszedł i mnie
przytulił, jednak to nie dało mi ukojenia, bo ja marzyłam tylko o tym, żeby jak
najszybciej stąd wyjść i popłakać w samotności.
Proszę o komentarze :)
Wow.!!! Nawet nie wiem co napisać. :O Rozdział mega mega cudowny :*
OdpowiedzUsuńwspaniały!!!! widac ze oboje cos do siebie czuja ale boja sie do tego przyzna, takie cos lubie bo zyciowe - kazdemu moze sie przytrafic :) super czekam na kolejny, mam nadzieje ze bedzie jutro,i ze nie bedzie szybkiej milosci bohaterow :)
OdpowiedzUsuńOch chyba kazdy by tak chcial :) !!!!!!!!!! Czekam z niecierpliwoscia na nastepny :)
OdpowiedzUsuńFaaajny rodzial
OdpowiedzUsuńsuper, o której godz. bedzie nowy ?;d
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo. Przepraszam ale dzisiaj nowego nie dodam. :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPo weekendzie nastepny ?? proszeee
OdpowiedzUsuńbedzie dzisiaj? :P
OdpowiedzUsuń