piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 14

Nasze twarze dzieliło zaledwie parę centymetrów. Chciałam coś powiedzieć, ale zobaczyłam, że Kamil spogląda na moje usta i pochyla delikatnie głowę i zamiast w usta całuje mnie w policzek. Przy tym strasznie głupio się śmieje.
 - I z czego tak się cieszysz co? - warknęłam. Z jednej strony cieszyłam się, że mnie nie pocałował, ale gdzieś w środku było mi trochę przykro. O czym ja myślę. Jesteśmy przyjaciółmi i tak ma zostać.
- Oj Nysia nie denerwuj się. Gdybyś zobaczyła swoją minę też byś się śmiała. Na serio myślałaś, że cię pocałuję? - zapytał i zadarł brew do góry. - A może chciałaś żebym to zrobił co? -  zaczął się ze mnie znowu śmiać, jednak widziałam, że czeka na odpowiedź niecierpliwie,  zainteresowaniem.
- Nie schlebiaj sobie mój drogi. Uwierz, że nigdy nie będę chciała cię pocałować. Mam innych od tego. - chciałam powiedzieć coś głupiego, żeby rozluźnić atmosferę, ale zdałam sobie sprawę jak to głupio zabrzmiało. Kamil spojrzał na mnie jak na głupią. - Yyy... znaczy... - kurczę nie wiedziałam jak to sprostować. Dziwnie się czułam jak on tak na mnie patrzył.
- Wiem Nysia, że nie o to ci chodziło. Spokojnie ja to rozumiem. Nie przejmuj się, to tylko tak głupio zabrzmiało. - uśmiechnął się pocieszająco.
- To dobrze. Ah i gdybyś nie zauważył nadal na mnie leżysz, więc łaskawie rusz tyłek bo mnie przygniatasz.
- No wiesz co? Wiele dziewczyn marzy bym na nich leżał. - powiedział z udawaną powagą, lecz długo nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem, a ja razem z nim. Po chwili jak sie uspokoiliśmy, podniósł się i pomógł mi wstać. Wróciliśmy przed kominek i znowu popijaliśmy winko i gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Wypiliśmy dwie butelki wina i dość mocno nas wzięło. Nie mogłam się podnieść i to tym razem ja wylądowałam na Kamilu przez przypadek.
- Ooo... widzę, że wystarczy trochę winka, a ty już na mnie lecisz. - ach ten jego męski głos, aż ciarki przechodzą.
- To ty Kamilku jeszcze nie wiesz, że na ciebie każda dziewczyna leci? No wiesz ta twoja przystojna buźka, dredy, no i ten męski zarost. Ach jakiś ty przystojny. Hmmm... - przyjrzałam mu się dokładnie. - Wiesz co? Jednak nie jesteś już taki przystojny. - zrobiło mu się smutno, to chciałam cmoknąć  go w policzek, ale trafiłam w kącik ust. - Oj przepraszam. - wybąkałam nieśmiało.
- I kto tu mówił, że nigdy nie będzie chciał mnie pocałować? Przyznaj się, że specjalnie na mnie poleciałaś. - miał taki piękny łobuzerki uśmiech, aż nie miałam ochoty na niego krzyczeć za to co powiedział.
- Kamil, Kamil, Kamil, jesteś już taki duży, a nadal wierzysz, że marzenia się spełniają? Chyba czas żebyś dowiedział się jaka jest smutna prawda, kochanie. - zaakcentowałam ostatnie słowo, dałam mu znowu buziaka, tym razem trafiłam w policzek. Chciałam z niego zejść, ale mnie przytrzymał. Przeturlał nas tak, że to on teraz był nade mną.
- Kochanie - on także zaakcentował to słowo - trzeba wierzyć, że marzenia się spełniają. Ja jestem tego żywym przykładem. - szepnął i pocałował mnie w usta. Czując, że nie odpowiedziałam na pocałunek odsunął się ode mnie i spojrzał mi w oczy. Chciał już coś powiedzieć, lecz ja przyciągnęłam go z powrotem do siebie. Może to dlatego, że się upiłam, a może dlatego, że na prawdę miałam na to ochotę. Nasz pocałunek był coraz bardziej namiętny. Wstaliśmy nie dorywając się od siebie i przewracając wszystko co stało nam na drodze dotarliśmy do sypialni. Kamil zaczął ściągać mi koszulkę, nie pozostałam mu dłużna i to samo zrobiłam z jego koszulką. Rozpięliśmy sobie wzajemnie spodnie i już po chwili byliśmy nadzy. Czułam się wspaniale czując tak blisko siebie Kamila. Pragnęłam go bardziej, niż jakiegokolwiek innego mężczyznę. Był taki czuły, ale zarazem namiętny. Uwierzcie mi dawno się tak nie czułam. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu. Czułam jak coraz bardziej jego ciało napiera na moje. Jego dłonie wędrowały po całym  moim ciele. Rozkoszowałam się każdą sekundą przy nim. Po dłuższym czasie spoceni przylgnęliśmy do siebie i tak zasnęliśmy.
...
Otworzyłam oczy i w pierwszej chwili nie wiedziałam gdzie jestem, jednak zobaczyłam śpiącego
Kamila obok mnie i wszystko sobie przypomniałam.  Nie wiedziałam jak się zachować. Było mi strasznie głupio. Przecież jesteśmy przyjaciółmi i nie powinno do tego dojść. Cholera i co teraz? - zastanawiałam się. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jak wyjdę zanim Kamil się obudzi. Wstałam i po cichutku jak myszka pozbierałam swoje ubrania i wyszłam z pokoju. Gdy już po chwili doprowadziłam się do porządku w łazience wyszłam n z niej i poszłam do salonu po swoją torebkę, gdy nagle na kogoś wpadłam. Wydarłam się jak głupia, mimo że przecież to nie mógł być kto inny jak Kamil.
- Błagam nie krzycz. Głowa mi pęka. Poczekaj tu chwilę, pójdę tylko po wodę. - chciałam się wymknąć, ale Kamil ciągle na mnie patrzył. - Nawet jeśli zaczniesz uciekać i tak cię dogonię. Musimy pogadać. - wrócił z dwoma butelkami wody, jedną dał mnie co przyjęłam ze słabym uśmiechem, niestety na lepszy nie potrafiłam się zmusić.
- Hmmm... - chciałam zacząć, ale mi przerwał.
- Nie Nyśka poczekaj. Muszę coś powiedzieć. - spuścił wzrok, widać że mu jest równie głupio co mi. - Chciałem cię przeprosić, nie powinienem tak się zachować. Szczerze to nie mam pojęcia co mną kierowało. Mógłbym się bronić tym, że byłem pijany, jednak nic nie naprawi mojego zachowania. Stało się i jakoś musimy z tym żyć. Proszę cię tylko o jedno, nie odwracaj się ode mnie tylko dlatego że się kochaliśmy. Właściwie to aż dlatego, bo to nie jest mała sprawa, ale na prawdę nie chciałbym przez to cię stracić. Myślisz, że mogłabyś mi to jakoś wybaczyć? - spoglądał na mnie jak dziecko, które coś zbroiło, przez to było mi jeszcze bardziej głupio.
- Kamil nie możesz obwiniać tylko siebie. Przecież ja też jestem dorosła i wiedziałam jak się to skończy, ale mimo to nie przerwałam tego, bo tak na prawdę tego chciałam. Więc nie obwiniaj się, bo jak to robisz mam jeszcze większego kaca moralnego. Zapomnijmy o tym, załóżmy że to tylko taki nic nie znaczący incydent. - powiedziałam tak, jednak w sercu czułam inaczej. Dla mnie to ma ogromne znaczenie, ale wiem, że dla Kamila był to tylko seks z jakąś dziewczyną. Więc i ja muszę na to tak patrzeć.
- Na prawdę chcesz zapomnieć? - nie wiedziałam czemu się nie cieszy, przecież to nie mogło mieć dla niego żadnego znaczenia.
- Tak Kamil, myślę, że tak będzie lepiej. Takie rzeczy się zdarzają najlepszym. Oboje mieliśmy ochotę na seks i sobie ulżyliśmy. Można powiedzieć, że wzajemnie się wykorzystaliśmy. Nic wielkiego. Zapomnijmy o tym jak najszybciej i koniec tematu. - chciałam zakończyć tą trudną rozmowę dla mnie.

- Dobrze, skoro tego chcesz to postaram się zapomnieć. - podszedł i mnie przytulił, jednak to nie dało mi ukojenia, bo ja marzyłam tylko o tym, żeby jak najszybciej stąd wyjść i popłakać w samotności. 

Proszę o komentarze :)

8 komentarzy:

  1. Wow.!!! Nawet nie wiem co napisać. :O Rozdział mega mega cudowny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniały!!!! widac ze oboje cos do siebie czuja ale boja sie do tego przyzna, takie cos lubie bo zyciowe - kazdemu moze sie przytrafic :) super czekam na kolejny, mam nadzieje ze bedzie jutro,i ze nie bedzie szybkiej milosci bohaterow :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och chyba kazdy by tak chcial :) !!!!!!!!!! Czekam z niecierpliwoscia na nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faaajny rodzial

    OdpowiedzUsuń
  5. super, o której godz. bedzie nowy ?;d

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo. Przepraszam ale dzisiaj nowego nie dodam. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Po weekendzie nastepny ?? proszeee

    OdpowiedzUsuń
  8. bedzie dzisiaj? :P

    OdpowiedzUsuń