sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdział 7

Stanęłam przed drzwiami klubu. Wzięłam głęboki wdech i weszłam do środka. Panował tu tłok, jednak rodzice uprzedzili mnie, że wynajęli dla mnie osobny duży stolik z kanapami. Wszystko było opłacone, mogliśmy zamawiać co chcieliśmy i bawić się  w najlepsze. Przeszukałam wzrokiem całą salę. Zauważyłam, że na specjalnym podeście ustawiony jest duży stolik przy którym siedzieli już rodzice z Nadią i jakimś chłopakiem, zapewne Łukaszem. Kamil widocznie jeszcze nie dotarł.
- Cześć  wszystkim. - uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Cześć kochanie. - przywitali się ze mną rodzice. Następnie podeszła do mnie Nadia, wpadłyśmy sobie w ramiona i jak głupie prawie się popłakałyśmy. Potem podszedł do mnie Łukasz, zdążyłam zauważyć, że zmężniał i wyprzystojniał. W ogóle nie przypominał małego Łukasza.
- Cześć Nysia. Fajnie cię znowu zobaczyć. Wypiękniałaś. - przytulił mnie i szepnął. - Spełnienia marzeń. - cmoknął mnie w policzek i usiadł na kanapę.  Zobaczyłam Kamila wchodzącego do klubu. Pomachałam mu, żeby do nas podszedł.
- Cześć Nyśka. Pięknie wyglądasz. Wszystkiego najlepszego. - uśmiechnął się czarująco, po czym wręczył mi małe pudełeczko. Podniosłam wieczko i zobaczyłam przepiękny łańcuszek z połową serduszka.
- Hmmm...  A gdzie drugą połowa? - widziałam, że bał się tego pytania i trochę  się zawstydził.
- Ja... ja ją mam. Pomyślałem, że jako przyjaciele będziemy je nosić i zawsze będziemy o sobie pamiętać, nie ważne ile kilometrów będzie nas dzielić. - szczerze się wzruszyłam, dawno nikt nie zachował się wobec mnie lepiej. To było takie miłe.
- Dziękuję... Kamil to jest piękny prezent. Kochany jesteś.  - przytuliłam go i na chwilę zapomniałam o całym świecie.  Przy nim czułam się beztrosko.  Oderwałam się od niego, bo przypomniałam sobie  o dobrych manierach.
- Kochani, to jest Kamil, mój nowy przyjaciel, a to są Nadia, Łukasz, no i oczywiście moi rodzice. - wskazywałam na każdego po kolei.
- Miło mi państwa poznać, was również. - skinął na młodszą część towarzystwa.
- Kochanie my już się będziemy zbierać, twój prezent powinien się zjawić za jakieś pół godzinki. Miłej zabawy dzieciaki.
- Ale jak to mamo już idziecie? Tak szybko?
- Tak, tak.  Idziemy z Piotrusiem do kina i nie możemy się spóźnić. Bawcie się dobrze.
- To dziękuję bardzo wam za wszystko. Do zobaczenia w domu.  - pomachałam im na odchodne.
- Do widzenia. - powiedzieli razem Nadia, Łukasz i Kamil. Zaczęłam się zastanawiać o co mamie chodziło, że prezent ma się zjawić. Nie rozumiałam o co w tym wszystkim chodzi.
- Dobra to czas na imprezkę. - krzyknęłam, do pozostałych i skinęłam na barmana. Zamówiliśmy na początek szampana.  Zauważyłam, że co chwilę jakieś dziewczyny spoglądają na Kamila. Szeptały coś do siebie i wskazywały na niego palcem. Moje przemyślenia przerwał krzyk Nadii.

- Aaaa... Przecież ty jesteś Kamil Bednarek! 

5 komentarzy:

  1. Swietne !!!!! :) , a kiedy kolejny rozdział .? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity, strasznie mi się podoba to jak piszesz :) rob to jak najczęsciej i najdłużej :D kiedy kolejny? dasz rade pisac chociaż trochę dłuższe rozdziały? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Postaram się pisać dłuższe jeśli chcecie. Bardzo wam dziękuję za tak pozytywne komentarze. To bardzo miłe. Jutro już na pewno będzie nowy i od razu mówię, że dłuższy zgodnie z waszą prośbą. :)

    OdpowiedzUsuń